+
PIERWSZE CZYTANIE (Jr 20,7-9;):
Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: Gwałt i ruina! Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 63,2-6.8-9):
REFREN: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Boże mój, Boże, szukam Ciebie *
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą, *
jak ziemia zeschła i łaknąca wody.
Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, *
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
A Twoja łaska jest cenniejsza od życia, *
więc sławić Cię będą moje wargi.
Będę Cię wielbił przez całe me życie *
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie, *
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.
Bo stałeś się dla mnie pomocą *
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do ciebie lgnie moja dusza, *
prawica Twoja mnie wspiera.
DRUGIE CZYTANIE (Rz 12,1-2):
Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.
EWANGELIA (Mt 16,21-27):
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.
KOMENTARZ
Szwedzka pisarka Selma Lagerlöf w swoich "Legendach Chrystusowych" opisuje taką historię:
Na poddaszu, w ubogiej izbie siedzi przy kołysce wdowa. Mąż zginął w wypadku. Siedzi przy swoim jedynym osieroconym dziecku. Kołysze maleństwo do snu i zastanawia się jakie będzie miało życie. Patrząc w swojej zadumie w kominek nagle widzi, że z płomieni wyłania się postać legendarnej wróżki, która podchodzi do niej i mówi:
- Widzisz, co pewien czas dane mi jest zjawiać się na ziemi. Osobie, której się pojawię mogę spełnić trzy życzenia. Tym razem przybyłam do ciebie. Możesz mi wyrazić swoje życzenia, a ja je na pewno spełnię. Zastanów się więc dobrze, bo to co powiesz spełni ci się naprawdę.
Myśli matki wpatrzonej w swoje maleństwo - z którym na pewno musiała wiązać swoją przyszłość, szczególnie teraz, po śmierci męża - krążą przede wszystkim wokół dziecka. Więc mówi od razu:
- Moje pierwsze życzenie, aby mój syn nigdy w życiu nie musiał cierpieć.
- A drugie? - pyta wróżka.
- By nigdy nie cierpiał, naprawdę nigdy!
Wróżka przestrzega ją:
- Zastanów się o co prosisz. Masz jeszcze jedno życzenie.
Ale matka od razu mówi:
- Jeszcze raz cię błagam, by moje dziecko nigdy w życiu nie zaznało prawdziwego bólu, cierpienia.
- Stanie się tak jak ci obiecałam.
I wróżka znikła. Matka budzi natychmiast swoje dziecko, bo chce mu powiedzieć jakie wspaniałe wybrała mu życie i przerażona spostrzega, że syn jej już nie żyje.
Selma Lagerlöf w swym opowiadaniu po prostu zobrazowała prawdę, że każde ludzkie życie jest związane, i to nierozłącznie, z cierpieniem.
W dzisiejszej Ewangelii Piotr chciał tylko, aby Chrystus nie cierpiał: "Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie." Przecież to jest taka normalna reakcja. Często takie są życzenia, które sobie nawzajem składamy, żeby nas nie dosięgło żadne utrapienie. Dlaczego więc taka ostra reakcja Jezusa, który mówi do Piotra słowa przerażające: "Zejdź Mi z oczu szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie." Przecież takich słów nie powiedział ani do Judasza, ani do najbardziej zagorzałych swoich przeciwników, którzy robili wszystko, aby Go zabić. Ks. Biskup Pietraszko tak tłumaczy tę ostrą reakcję na słowa Piotra: "Piotr dotknął tu jakby samej źrenicy Chrystusowej miłości, samego serca zbawczego planu Chrystusa. Miłość, która się w ten sposób właśnie miała wyrazić, że człowiek otrzyma dar drugiego życia, dar życia doskonałego, wiecznego, a Chrystus za to zapłaci. Będzie cierpiał i będzie zabity...
Zapowiedział nadto, że w każdym ludzkim życiu, życiu człowieka wierzącego, zjawisko to musi się w jakimś wymiarze, mniejszym lub większym, powtórzyć. Jeśli człowiek pójdzie ku nowemu życiu po śladach Chrystusa i będzie chciał dojść tam, dokąd idzie zmartwychwstały Chrystus, musi zapłacić cenę. Do Chrystusowego cierpienia i do Chrystusowej śmierci musi dodać coś własnego: "Niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje."
Piotr, który próbował Jezusa zatrzymać, jeszcze wtedy nie rozumiał, że po to właśnie przyszedł On na tę naszą ziemię, aby dać człowiekowi możność zaprowadzenia go daleko dalej niż ludzka wyobraźnia jest w stanie zatęsknić i wymarzyć. To jest ten cel przeznaczony dla człowieka, ale droga, która prowadzi do tego celu, nie jest łatwa. Dlatego trzeba Jezusowi zawierzyć, zaufać i podać Mu rękę. Zgodzić się iść za Nim. Choćby miało być ciężko aż nie do wytrzymania - tak jak w dzisiejszym I Czytaniu skarży się prorok Jeremiasz. Ale będę szedł, bo wierzę mojemu Bogu i mojemu Zbawicielowi, który mówi do mnie: Jeżeli chcesz iść za Mną, musisz każdego dnia wziąć swój krzyż i iść Moimi śladami.
To zaproszenie jest całą moją szansą. A usłyszałem je ponowione słowami zastępcy Chrystusa na ziemi: "Przestań się lękać!"
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (Iz 22,19-23):
To mówi Pan do Szebny, zarządcy pałacu: Gdy strącę cię z twego urzędu i przepędzę cię z twojej posady, tegoż dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce: on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym; i stanie się on tronem chwały dla domu swego ojca.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 138,1-3.6.8):
REFREN: Panie, Twa łaska trwa po wszystkie wieki
Będę Cię sławił, Panie, z całego serca, *
bo usłyszałeś słowa ust moich;
będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów. *
Pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.
I będę sławił Twe imię *
za łaskę Twoją i wierność.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem, *
pomnożyłeś moc mojej duszy.
Pan, który jest wysoko, patrzy łaskawie na pokornego, *
pyszałka zaś dostrzega z daleka.
Panie, Twa łaska trwa na wieki, *
nie porzucaj dzieła rąk Twoich.
DRUGIE CZYTANIE (Rz 11,33-36):
O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego [jest] wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen.
EWANGELIA (Mt 16,13-20):
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.
KOMENTARZ
Kiedy Jezus zapytał uczniów: "Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?" - wyglądało to tak, jakby ich Mistrz był zainteresowany swoją popularnością. A tymczasem to pytanie szło w zupełnie przeciwnym kierunku. Zmierzało do każdego z nich osobiście: "A wy za kogo Mnie uważacie?" I wtedy Piotr wyznał: "Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego".
Dziwić może również fakt, że to Bóg zadaje człowiekowi pytanie. Bowiem często w życiu właśnie człowiek stawia Bogu pytania o sens życia, o tajemnicę cierpienia. Kiedy przejdę próg śmieci - co będzie dalej? Na czym polega wieczność? Co to jest w ogóle "prawda"? I wtedy takie pytania są bardzo natarczywe. Bo człowiek nie potrafi cierpliwie czekać. Chciałby już, od razu niemal dotknąć samego Boga, żeby nie mieć żadnej wątpliwości.
Tak trudno było uwierzyć w Chrystusa wtedy, kiedy był widzialny i dotykalny aż do swojej śmierci na krzyżu. Po swoim zaś Zmartwychwstaniu i Wniebowstąpieniu pozostał nadal obecny, tyle że dla oczu ciała - niewidzialny.
Dzisiejsze słowa proroka Izajasza zapowiadają to, co wydarzyło się w okolicy Cezarei Filipowej. Mianowicie mowa jest o kluczu, którym się otwiera i zamyka. Jest to symbol, znak. Ta moc wiązania i rozwiązywania jest całkowicie Boża - o czym przypomina św. Paweł w II Czytaniu: "Z Niego, przez Niego i dla Niego jest wszystko". I ta Boża moc - jedyna, wyjątkowa zostaje włożona w Piotrowe ręce. Ks. Biskup Pietraszko zauważa, że "Piotr swoją sytuację bezbłędnie odczytał. Bo w gruncie rzeczy Chrystus sam jest skałą. Pismo Boże po wielekroć razy to przypomina, że Chrystus jest kamieniem węgielnym Bożego budowania. Mówi nam to św. Paweł, kiedy tłumaczy strukturę Kościoła, stwierdzając, że my wszyscy jesteśmy żywymi kamieniami i oparci o Chrystusa jako jedyny fundament tworzymy żywy organizm Kościoła, jeśli zachowujemy łączność i wspólnotę z Chrystusem, który jest kamieniem węgielnym."
To Jezus w swoim Kościele jest tą niezwyciężalną opoką i skałą. To On tylko potrafi prowadzić do swojego Królestwa. Piotr zaś jako widzialny pasterz Kościoła jest zastępcą Chrystusa na ziemi, który w imieniu Jezusa prowadzi cały lud Boży drogą pewną ku pełni Królestwa Bożego.
W tych dniach dziękujemy Bogu, na pewno dużo goręcej niż w czasie minionym, za Piotra naszych czasów. Ale mamy i tę świadomość, że dotyka każdego z nas cień wielkich zgorszeń synów Kościoła. Carlo Carretto w książce Bóg, który nadchodzi tak pisze: "Kościół - jakże sprzeczne uczucia budzi we mnie, a przecież jakże go miłuję! Ileż przezeń wycierpiałem, a przecież tyle mu zawdzięczam! Chciałbym, aby został obalony, a przecież potrzebuję jego obecności. Tyle skandali wywołał, a przecież dzięki niemu zrozumiałem, co to świętość. Nie spotkałem na świecie niczego bardziej obskuranckiego, bardziej skompromitowanego, bardziej fałszywego a jednocześnie nie doświadczyłem niczego równie czystego, tak szlachetnego i pięknego. Ileż to razy miałem ochotę zatrzasnąć mu przed nosem drzwi mojej duszy i ile razy pragnąłem umrzeć w mocnym uścisku jego ramion! Nie, nie mogę się od niego uwolnić, bo sam jestem jego częścią. A zresztą, dokąd bym poszedł? Czy zbudowałbym inny Kościół? Przecież nie ustrzegę się tych samych wad i błędów, bo to ja jestem ich nośnikiem. A jeślibym go zbudował, to będzie już mój Kościół, a nie Chrystusowy. Jestem już na tyle stary, aby rozumieć, iż nie jestem lepszy od innych."
Spotykam co jakiś czas kogoś kto twierdzi: "...a ja już nie wierzę". Czy to znaczy, że doznał rozczarowania, albo w swojej naiwności łudzi się, że on jest lepszy i bardziej wiarygodny? Święty Franciszek powiedział kiedyś z naciskiem: "Uważasz mnie za świętego, a nie wiesz, że mogę mieć jeszcze dzieci z prostytutką, jeśli Chrystus mnie nie podtrzyma." Bo wiarygodność nie jest cechą ludzi. Tylko Bóg jest wiarygodny. Człowiek jest słaby, ułomny, ale Bóg dał mu wolną wolę poprzez którą może otworzyć się na przyjęcie Bożej mocy. Ta Boża moc płynie nieustannie w niewidzialnych żyłach widzialnego Kościoła. Ten Kościół, jak napisał Maritain, "otrzymał od Boga osobowość nadnaturalną, świętą, niepokalaną, czystą, doskonałą, nieomylną, umiłowaną jako Oblubienica Chrystusa i godną tego, abym i ja Ją umiłował jak najlepszą matkę." Tu można zobaczyć tę nieprzeniknioną tajemnicę Chrystusowego Kościoła, który z jednej strony ma moc dawania świętości a z drugiej - ten sam Kościół składa się tylko z samych grzeszników.
Dobrze jest przypomnieć sobie słowa św. Pawła: "Ilekroć niedomagam tylekroć jestem mocny".
Proszę Cię Panie, abyś z mojego grzesznego serca więcej wykrzesał ufności, bo wtedy będę mógł odpowiedzieć na Twoje dzisiaj zadane mi pytanie.
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (Iz 56,1.6-7):
Tak mówi Pan: Zachowujcie prawo i przestrzegajcie sprawiedliwości, bo moje zbawienie już wnet nadejdzie i moja sprawiedliwość ma się objawić. Błogosławiony człowiek, który tak czyni, i syn człowieczy, który się stosuje do tego: czuwając, by nie pogwałcić szabatu, i pilnując swej ręki, by się nie dopuściła żadnego zła. Niechże cudzoziemiec, który się przyłączył do Pana, nie mówi tak: Z pewnością Pan wykluczy mnie ze swego ludu. Rzezaniec także niechaj nie mówi: Oto ja jestem uschłym drzewem. Tak bowiem mówi Pan: Rzezańcom, którzy przestrzegają moich szabatów i opowiadają się za tym, co Mi się podoba, oraz trzymają się mocno mego przymierza, dam miejsce w moim domu i w moich murach oraz imię lepsze od synów i córek, dam im imię wieczyste i niezniszczalne. Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu służyć i ażeby miłować imię Pana i zostać Jego sługami - wszystkich zachowujących szabat bez pogwałcenia go i trzymających się mocno mojego przymierza, przyprowadzę na moją Świętą Górę i rozweselę w moim domu modlitwy. Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 67,2-3.5.8):
REFREN: Bóg miłosierny niech nam błogosławi
Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi, *
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę, *
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.
Niech się narody cieszą i weselą,+
bo rządzisz ludami sprawiedliwie *
i kierujesz narodami na ziemi.
Niechaj nam Bóg błogosławi, *
niech się Go boją wszystkie krańce ziemi.
DRUGIE CZYTANIE (Rz 11,13-15.29-32):
Do was, pogan, mówię: Będąc apostołem pogan, przez cały czas chlubię się posługiwaniem swoim w tej nadziei, że może pobudzę do współzawodnictwa swoich rodaków i przynajmniej niektórych z nich doprowadzę do zbawienia. Bo jeżeli ich odrzucenie przyniosło światu pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeżeli nie powstaniem ze śmierci do życia? Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne. Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami mogli dostąpić miłosierdzia. Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie.
EWANGELIA (Mt 15,21-28):
Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: Odpraw ją, bo krzyczy za nami! Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom. A ona odrzekła: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów. Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka została uzdrowiona.
KOMENTARZ
Od dawna zapowiadany i oczekiwany Bóg kiedy wreszcie przyszedł do swojej własności, swoi Go nie przyjęli. Dlaczego ci wybrani i tak troskliwie przez Bożą Wszechmoc prowadzeni z pokolenia na pokolenie nie rozpoznali czasu przyjścia Syna Bożego? Czyżby w swojej pewności posiadania prawdziwego kultu Jedynego Boga weszli aż na taką wyższość, że traktowanie obcych z pogardą wydawało się być dla nich czymś naturalnym?
Pan Jezus poprzez swój dialog z kobietą z ziemi Kanaan zwraca uwagę, że będąc blisko Boga faktycznie można być od Niego oddalonym, i to bardzo daleko. I odwrotnie: ci, których uważa się za pozostających zupełnie poza kręgiem Bożego błogosławieństwa - właśnie to oni mogą być bardzo bliziutko samego Boga. To jest właśnie głównym tematem dzisiejszego Słowa Bożego. Pan Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi, również tych, którzy, jak pisze o. Jacek Salij, "nie należą jeszcze widzialnie do Jego ludu. Kobieta kananejska pochodziła przecież z narodu, który w Starym Testamencie był uważany za przeklęty przez Boga! To właśnie Kananejczycy oddawali się różnym formom bałwochwalstwa, łącznie z zabijaniem własnych dzieci na ofiarę Molochowi, o czym z takim przerażeniem mówią księgi Starego Testamentu. I oto właśnie kobieta kananejska, kobieta pochodząca z tego właśnie narodu, zasłużyła sobie na najwyższą pochwałę Zbawiciela: 'O niewiasto, wielka jest twoja wiara!' Trudno o większy dowód, że jest wolą Bożą, aby dobra nowina o zbawieniu docierała nie tylko aż na krańce świata, ale również aż na krańce ludzkiej grzeszności - również tam, gdzie grzech ludzki jest bardzo wielki".
Gdy podąża się tą ścieżką przestają szokować Jezusowe odpowiedzi, którymi posługuje się po to, aby odzwierciedlić faktyczny stan rzeczy: mianowicie istniejącą ogromną niechęć, właściwie nienawiść, która dzieliła te dwa narody. Chrystus używa tu malarskiego języka. Tworzy coś w rodzaju, jakby powiedział ks. biskup Pietraszko, bardzo ciemnego rembrandtowskiego tła. Czyni tak właśnie dlatego, aby następnie wprowadzić bardzo jasną, wyraźną biel, która jest światłem. I wychodzi obraz ciepły, ewangeliczny. Bo im ciemniejsze tło, tym wyraźniejsze staje się Jezusowe przesłanie.
Jezus znał możliwości, które wypełniały serce kananejki. Bo Jego odpowiedzi nie oddalały jej od Niego. Nie potrafiły zniechęcić. Wręcz przeciwnie - wzmogły jej nalegania i prośby. Dlatego tak bardzo została wynagrodzona jej wytrwałość. Tu odnajduję podobieństwo mojej sytuacji, w której znajdowałem się po wielokroć w moim życiu. Z tym, że po wielokroć odchodziłem smutny od Jezusa, bo wydawało mi się, że mnie nie wysłuchał. Pozostawało wielkie milczenie. Wiele razy zupełnie nie zdawałem sobie sprawy, że takie milczenie bywa błogosławione. W cierpliwym oczekiwaniu dzieje się to, co z ziarnem posianym w ziemi - dojrzewa. W takich sytuacjach może i powinna dojrzewać moja wiara, moje zaufanie do Boga z tym pokornym przeświadczeniem, że, jak powiedział Jezus: Beze mnie nic dobrego nie możecie uczynić. Cierpliwość jest więc łaską. Umiejętność czekania sprawia, że oto w czasie, który Bóg uzna za stosowny - dane jest człowiekowi uczestniczyć w rzeczywistości, która przekracza go całkowicie.
Wystarczy spojrzeć na zdziwienie Marty i Marii dlaczego Jezus nie przyszedł, kiedy ich brat a przyjaciel Jezusa chorował. Dlatego pytają: Panie, gdybyś tu był, Łazarz by nie umarł? Ale Jezus zażądał wiary: "Czyż nie powiedziałem ci, jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?" I ujrzały.
Najdoskonalszym zaś wzorem całkowitego zawierzenia Bogu jest Maryja, Matka Jezusa. Kiedy przy Zwiastowaniu wypowiedziała: "Niech mi się stanie według Słowa Twego" Bóg dał Jej poznać w całej rozciągłości ile kosztuje zgodzenie się na Boże plany. Tak rzadko jest o Niej mowa na kartach Ewangelii. Zaś w tych niewielu miejscach, w których jest, musi słuchać bardzo trudnych słów swojego Syna. Na weselu w Kanie Galilejskiej "kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoje sprawa, Niewiasto?"
Nawet kiedy był jeszcze jako dwunastoletni odnaleziony w świątyni po trzech dniach szukania. Na pytanie Matki: "Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział". Ale Ona jednak wierzyła i to w każdej sytuacji swojego życia, że w ten dziwny, niezrozumiały sposób Bóg realizuje zbawianie świata. To były "te wielkie rzeczy", które Ona wyśpiewała w Magnifikat. Wiele wydarzeń w Jej życiu było całkowicie nie do przyjęcia. Jak zaakceptować narodziny Syna Bożego w stajni? Potem pod osłoną nocy uciekać do Egiptu wiedząc że tyle niemowląt zabitych i tyle rodzin w żałobie? Jak nie widzieć w tym wszystkim żadnej sprzeczności? A po 33 latach musi patrzeć na okropną, straszną mękę i śmierć swojego Syna. Ona godziła się na wszystko czego zażądał Bóg. I godziła się z ufnością - dlatego jest współ-odkupicielką.
Idę stacjami Drogi Krzyżowej i pojąć nie mogę, że Miłość Boga w taki sposób do mnie dociera.
Proszę Cię Panie, daj mi tę łaskę, abym każdego dnia wciąż i za każdym razem choćby o maleńką odrobinę lepiej potrafił zaufać Twojej woli. Bo odkupienie świata jest tajemnicze, ale wciąż się realizuje pomimo wszelkich pozorów. Dzisiejsze II Czytanie kończy się takimi słowami: "Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie".
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (1 Krl 19,9a.11-13):
Gdy Eliasz przybył do Bożej góry Horeb, wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Pan skierował do niego słowo i przemówił: Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana! A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze - trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu - szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 85,9ab-14):
REFREN: Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie
Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg: *
oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie +
dla tych, którzy Mu cześć oddają, *
i chwała zamieszka w naszej ziemi.
Łaska i wierność spotkają się ze sobą, *
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie, *
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.
Pan sam obdarza szczęściem, *
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość, *
a śladami Jego kroków zbawienie.
DRUGIE CZYTANIE (Rz 9,1-5):
Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, potwierdza mi to moje sumienie w Duchu Świętym, że w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieprzerwany ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą [odłączony] od Chrystusa dla [zbawienia] braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, który jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen.
EWANGELIA (Mt 14,22-33):
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym.
KOMENTARZ
W jednym z opowiadań Tołstoja można znaleźć taką historię o trzech bardzo świątobliwych starcach. Mieszkali sobie na maleńkiej wyspie i znali tylko jedną modlitwę: Was jest Trzech i nas jest trzech; zmiłujcie się nad nami! Pewnego dnia biskup, który był odpowiedzialny również za tę maleńką wyspę, bo znajdowała się na terenie jego diecezji, postanowił odwiedzić starców, aby przekonać się czy rzeczywiście owi starcy znają tylko tę jedną - jego zdaniem - bardzo dziwaczną modlitwę. Kiedy przybył i stwierdził, że tak jest naprawdę postanowił od razu nauczyć ich Modlitwy Pańskiej. Poświęcił im nawet dużo czasu, bowiem pamięć staruszków nie była już taka jak u młodych. Po pewnym czasie musiał wracać. Wsiadł na statek. Odpływając od brzegu nagle zobaczył jak trzej starcy idą w jego kierunku po wodzie jak po lądzie. Biskup oniemiał z wrażenia. Poprosił kapitana, aby zatrzymał statek. A trzej świątobliwi starcy przybliżając się wołali: Biskupie, zapomnieliśmy słów tej modlitwy, której nas uczyłeś, a która - jak mówiłeś - jest bardzo ważna.
Wtedy dopiero biskup zrozumiał jak wielka była wiara starców. Dlatego odpowiedział im słowami pełnych podziwu: Idźcie w pokoju i módlcie się tak jak dotychczas; przekonałem się, że to nie ja powinienem was uczyć modlitwy, ale wy mnie!
Dzisiejsze Boże Słowo pokazuje mi niebezpieczną przestrzeń. Bo co to znaczy, że apostołowie płyną po niespokojnym jeziorze? Na pewno muszą być czujni na żywioł, który ich otacza, na mogące nadejść w każdej chwili zagrożenie. Wydawało im się, że Pan Jezus był daleko od nich. Wypłynęli wieczorem na całą noc. Ale Chrystus nie był daleko. Był na modlitwie, spędzając na niej też całą noc, jak zwykł czynić to często. Rozmawiał ze swoim Ojcem. Jego modlitwa na pewno dotyczyła i Jego uczniów, bo On widział, że znajdują się w niebezpieczeństwie. Dlatego o brzasku dnia przyszedł do nich po falach jeziora jak po ubitej drodze. Dlaczego więc przeraził ich ten widok? Bo bywa tak; jeżeli sytuacja wymyka się czysto ludzkiej logice, prawidłom zdrowego rozsądku - wtedy mówi się o absurdzie. W Kościele wielu ludzi szuka jedynie twardego oparcia o konkret ziemskiej tylko rzeczywistości, żeby postawić swoje stopy na twardej, udeptanej i bezpiecznej drodze. I to jest oczywiste, bo tak nas Pan Bóg stworzył dając ciało i zmysły i cały otaczający nas świat. Ale nie można nie widzieć tej rzeczywistości Kościoła, która nie mieści się już w ramach ludzkiego jedynie rozumowania. Tą rzeczywistością jest Chrystus - najprawdziwszy i najbardziej obecny, który owszem, chodzi razem z nami po ziemskich drogach, ale Boży Syn, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek równocześnie chodzi "swoimi drogami". Jeżeli zbytnio ufam sobie, albo odwrotnie - w mojej bardzo trudnej sytuacji nie widzę żadnego już wyjścia - to wtedy Boża wszechmoc może przerazić.
Ojciec Jacek Salij komentując Jezusowe przyjście po falach wzburzonego jeziora, aby uratować swoich uczniów, twierdzi, że "dokładnie tak samo my się nieraz zachowujemy: boimy się, żeby przypadkiem Pan Jezus nas nie uratował. Wydaje nam się, że przecież to niemożliwe, żebym mógł się wyrwać z nałogu pijaństwa czy z innego nałogu, który niszczy moją wolność, albo żeby się dało ocalić jedność mojej rozbitej rodziny. A przecież u Boga nie ma nic niemożliwego. Czasem nasza małoduszność osiąga taki poziom, że Bóg przychodzi nam na ratunek, a my nie chcemy, żeby przychodził. Przyzwyczailiśmy się do świata, w którym panuje egoizm i śmierć. Pomieszanie dobra ze złem wydaje nam się czymś swojskim, dlatego boimy się Boga, boimy się prawdziwej miłości, wolimy naszą moralną byle jakość."
Chrystus mówi do każdego: "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się." I ci, którzy potrafią usłyszeć Jego głos - bez wahania decydują się tak jak Piotr: "Panie, jeżeli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie." Jak wielkiej potrzeba w takiej sytuacji ufności, aby wyjść z łodzi i iść po wzburzonej fali. Dopóki Chrystus wraz ze swoim Kościołem nie wykracza poza horyzont doczesności - wielu potrafi okazywać swoją aprobatę i swoje poparcie. Ale kiedy Chrystus zaprasza do wyjścia poza burtę doczesnej łodzi wskazując dokąd człowiek powinien dojść - wtedy najczęściej kwituje się Bożą naukę określeniem: urojenie, złudzenie, zjawa, opium.
Ta dzisiejsza scena z wodą obrazuje rzeczywistość, w której toczy się ludzkie życie zanurzające się nieustannie w grzechach, bo grzech zalewa całą ziemię. Prawdziwą Dobrą Nowiną jest przyjście Bożego Syna, który nie tylko, że nie utonął w tych wodach grzechu i nie tylko je uciszył idąc po nich jak po ubitej drodze, ale ich niszczycielską moc definitywnie i całkowicie pokonał.
Wiem, że każda moja spowiedź jest kroczeniem ku Tobie, Panie Jezu Chryste. Dlatego wołam i wołam coraz głośniej pomiędzy moimi spowiedziami: "Panie, ratuj!"
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (Iz 55,1-3a):
To mówi Pan Bóg: Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 145,8-9.15-18):
REFREN: Otwierasz rękę, karmisz nas do syta
Pan jest łagodny i miłosierny, *
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich, *
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.
Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie, *
a Ty karmisz ich we właściwym czasie.
Ty otwierasz swą rękę *
i karmisz do syta wszystko, co żyje.
Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach *
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, *
wszystkich wzywających Go szczerze.
DRUGIE CZYTANIE (Rz 8,35.37-39):
Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
EWANGELIA (Mt 14,13-21):
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności! Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść! Odpowiedzieli Mu: Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. On rzekł: Przynieście Mi je tutaj! Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
KOMENTARZ
W moim rodzinnym parafialnym kościele znajduje się ogromny obraz ilustrujący właśnie dzisiejszą Ewangelię. Na tle pięknej galilejskiej scenerii widać wielką rzeszę ludzi. Na pierwszym planie jest Jezus, który błogosławi dwie ryby i pięć chlebów w koszyku podnoszonym przez chłopca otoczonego Apostołami.
Wiele razy wpatrywałem się w ten obraz medytując go najpierw naiwnie - szczególnie w latach ministranckich. Później próbowałem już patrzeć bardziej wnikliwie poprzez pryzmat tekstów zapisanych w Ewangeliach. I pamiętam, że często moja uwaga skupiała się wokół kontrastu: tysiące ludzi i taka maleńka ilość jedzenia. Na obrazie widać jak już siedzą grupami. Bo Jezus tak polecił: "Każcie ludziom usiąść". Ale zanim do tego doszło, najpierw wiara Apostołów została wystawiona na próbę. Bo kiedy, zresztą bardzo praktycznie, oświadczyli Chrystusowi: "Miejsce jest pustynne, każ rozejść się tłumom, niech idą do wsi i zakupią sobie żywności" usłyszeli odpowiedź: "Nie potrzebują odchodzić, wy dajcie im jeść". Jak? W jaki sposób? Jak znaleźć wystarczająco chleba, aby zaspokoić głód tylu ludzi? Tu nie chodzi tylko o przełamanie swojego egoizmu, aby zatroszczyć się o innych - co jest przeciwieństwem do wzruszenia tylko ramionami i powiedzenia: niech ludzie sami sobie radzą. Tu Jezus przede wszystkim oczekuje, aby Mu zaufano. Oczekuje tego najpierw od Apostołów, a później od wszystkich słuchaczy. Ks. Ludwik Evely w książce Ojcze nasz pisze, że "wszystko zaczęło się od aktu wiary. Czy zwróciliście uwagę na rozkaz, jaki Chrystus wydaje, - warunek, jaki stawia przed dokonaniem cudu? "Usiądźcie!" Zażądał od nich aktu ufności, zawierzenia, oddania się w Jego ręce.
Jak długo stali, jak długo mogli zostać lub pójść sobie, mieli szansę zdobycia pokarmu własnym sposobem. Mogli spotkać przyjaciela, jakiegoś handlarza z prowiantem, pójść do jakieś gospody, znaleźć jakieś owoce. W każdej chwili mogli odejść.
Usiąść, znaczyło wyrzec się samowystarczalności i liczenia na własne siły. Wymagało polegania tylko na Nim.
Gdy usłyszeli to zaproszenie, wielu chyba się zawahało. Wymagał od nich tego, co najwięcej kosztowało, tego, czego właśnie nie chcieli uczynić. Byli poruszeni, niespokojni, zmęczeni głodem, a On im proponował, by usiedli i zaufali.
Długo się wahali. Takie bezwzględne wymagania godziły prosto w serce, rozpętały w nich walkę z lękiem i pychą. Czy uwierzą, że może ich nakarmić?"
Na obrazie z mojego kościoła artysta uchwycił właśnie ten moment: niektóre grupy ludzkie już siedziały. Inne zachęcone ich przykładem też powoli siadały. Bo ta chwila była czymś nadzwyczajnym. To był właściwy cud. Bo kiedy zaczął krążyć chleb pomiędzy nimi, wtedy nikt się już nie dziwił. Sprawił to Jezus. Wydobył z nich cud wiary. Oni uwierzyli. Tamto wydarzenie było zapowiedzią naszych Eucharystycznych spotkań. Jednak w tym rozważaniu nie można przeoczyć smutnego faktu, który miał miejsce zaraz potem. Chrystus kontynuując swoje nauczanie mówił wyraźnie, że to On jest prawdziwym chlebem, który z nieba zstąpił: "Kto spożywa moje Ciało będzie żył na wieki". I jak zaznaczają Ewangeliści, wtedy bardzo wielu odeszło i już nie chodzili za Jezusem. "Wielu mówiło: Trudna jest to mowa. Któż jej może słuchać". Mimo to Jezus nie zmienił swojego nauczania. Zapytał tylko swoich najbliższych: "Czy i wy chcecie odejść?"
Dlatego trzeba mi wciąż powtarzać za Szymonem Piotrem: "Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego". I powtarzam bardzo często, bo żyję tu - wśród szkockich kalwinów. Ich krańcowy odłam Free Church of Scotland odszedł aż tak daleko, że Mszę św. nazywa bluźnierstwem.
Każdego niedzielnego poranka idę do kościoła św. Szymona. Ulice są jeszcze puste. Wiatr tylko świszcze podrzucając zmoknięte śmieci. Mijam kilka kościołów szkockiego wyznania. Niektórych ministres Church of Scotland znam osobiście, głównie ze wspólnych odwiedzin u małżeństw próbujących połączyć podzielonego Chrystusa. W spotkaniu z nimi wyczuwam przede wszystkim ludzką życzliwość i serdeczność, a później dopiero odmienność drogi. Przyznajemy się, że zdążamy do tego samego Mistrza. Ale nasze drogi, jak inaczej ubite, z innej nawierzchni, prowadzą poprzez zupełnie inne, żeby nie napisać - obce dla mnie krajobrazy.
Panie Jezu Chryste proszę, abyś ogarnął swoim miłosierdziem tych, którzy omijają szerokim łukiem drogi prowadzące do Twojego Kościoła, z którego kiedyś ich przodkowie wyszli, bo widok czynionego zła poprzez Twoje sługi zasłonił im całkowicie Twoją Najświętszą obecność. Proszę, ogarnij i mnie, bo wciąż tak mało i nie dość klęczę przed tabernakulum, w którym Ty jesteś obecny, żywy i prawdziwy pod osłoną chleba.
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (1 Krl 3,5.7-12):
Gibeonie ukazał się Pan Salomonowi w nocy, we śnie. Wtedy rzekł Bóg: Proś o to, co mam ci dać. Teraz więc, o Panie, Boże mój, Tyś ustanowił królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody. Brak mi doświadczenia! Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, któryś wybrał, ludu mnogiego, którego nie da się zliczyć ani też spisać, z powodu jego mnóstwa. Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak liczny? Spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił. Bóg więc mu powiedział: Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa, i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, ale poprosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 119,57.72.76-77.127-130):
REFREN: Jakże miłuję prawo Twoje, Panie
Panie, Ty jesteś moim działem, *
przyrzekłem zachować Twoje słowa.
Prawo ust Twoich jest dla mnie lepsze *
niż tysiąc sztuk złota i srebra.
Niech Twoja łaska będzie mi pociechą *
zgodnie z obietnicą, daną Twemu słudze.
Niech mnie ogarnie Twoja łaska, a żyć będę, *
bo Twoje Prawo jest moją rozkoszą.
Przeto bardziej miłuję Twoje przykazania *
niż złoto, niż złoto najczystsze.
Dlatego uważam za słuszne wszystkie Twe postanowienia, *
i nienawidzę wszelkiej drogi fałszu.
Twoje napomnienia są przedziwne, *
dlatego przestrzega ich moja dusza.
Poznanie Twoich słów oświeca *
i naucza niedoświadczonych.
DRUGIE CZYTANIE (Rz 8,28-30):
Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą.
EWANGELIA (Mt 13,44-52):
Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare.
KOMENTARZ
W naszej polskiej wspólnocie tu na obczyźnie miałem i wciąż mam bardzo wiele okazji odwiedzać Rodaków urodzonych nieco wcześniej. Z resztą zdecydowana większość z nas jest z tamtego, minionego już wieku. Chcę dziś wspomnieć o jednym z takich odwiedzin, które miało miejsce dawno i daleko stąd. Stary człowiek kiedy zobaczył księdza rozpłakał się. Ręką wskazał na krzesło mówiąc: "Niech wielebny usiądzie". Jakiś czas trwała cisza, po czym tak rozpoczął swoją rozmowę: "Widzi ksiądz, jestem przykuty do łóżka, z którego mnie pewnego dnia wyniosą na cmentarz. Teraz mam dużo czasu na myślenie. I powiem księdzu, że dopiero teraz dotarło do mnie co w życiu jest najważniejsze - miłość. Tu nie chodzi o miłość do kobiety, czy o miłość do najbliższych. Chodzi o miłość, która jest obecna w każdym poczynaniu - a jest to możliwe wtedy gdy tak naprawdę człowiek zobaczy jak dobry jest Bóg pomimo nieodwzajemnionej ludzkiej miłości. Zrozumiałem tę podstawową prawdę dopiero teraz, gdy moje życie dobiega kresu. Przez tyle lat tyle energii i tyle zaangażowania wkładałem w różne sprawy, w rozmaite rzeczy. Nagromadziło się ich wiele, bo łudziłem siebie myśląc, że one są bardzo ważne i istotne w życiu. Dziś wiem, że to nic nie miało wspólnego z prawdziwą miłością. Powiem księdzu, że jestem Panu Bogu wdzięczny za te kilka tygodni ciężkiej choroby, ponieważ dopiero teraz zrozumiałem co w życiu jest najważniejsze. Szkoda tylko, że tak późno. Gdybym wcześniej zdał sobie sprawę z tego - moje życie byłoby inne, przede wszystkim byłoby pełniejsze i sensowniejsze." Stary człowiek znalazł u schyłku swoich dni tę właściwą perłę, skarb.
Dziś Pan Jezus, żeby przybliżyć tę prawdę, posługuje się trzema przypowieściami. Pierwsze dwie mówią o znalezieniu skarbu w roli i o odkryciu drogocennej perły. Trzecia zaś przypowieść pokazuje konsekwencje wyboru u kresu ludzkiej wędrówki, który to wybór pociąga za sobą wybranie jednych, a odrzucenie drugich. Boży dar jest niewyobrażalną szansą daną człowiekowi. Człowiek mając wolną wolę może wybierać. Rolnik i kupiec kierując się roztropnością bez wahania wyzbywa się wszystkiego, po to tylko, aby posiąść cenny skarb. A czy ja, chrześcijanin, rozumiem o jaką stawkę chodzi? Jeżeli pojmuję na czym polega Boży dar - wtedy to wszystko z czym tak bardzo egoistycznie się związałem - potrafię ustawić we właściwym dystansie. I ciekawa rzecz, że ten właściwy dystans daje prawdziwą swobodę. Czemu więc tak trudno wyzbyć się nagromadzonego bagażu? Często powodem jest lęk, obawa, że postrada się swoje owce, barany, osły, suknie, pieniądze, tytuły, władzę.
Jeżeli mnie męczy wyrzeczenie się czegokolwiek dla Boga - byłby to znak, że gubię odnaleziony skarb. Ale dopóki człowiek jest jeszcze po tej stronie życia, przed żniwem - wciąż ma szanse odnaleźć ukryty skarb. Tym skarbem jest niewidoczny dla oczu ciała sam Bóg. Bo tylko w Bogu mieści się właściwy sens ludzkiej egzystencji.
Jest takie opowiadanie o pielgrzymie. Pewnego wieczoru stanął on na skraju wioski. Patrzył na domy myśląc w którym będzie mu dane spędzić noc. I wtedy usłyszał biegnącego w jego kierunku zdyszanego wieśniaka. Już z daleka wołał, aby dał mu kamień wyśniony minionej nocy. Bo taki miał sen, że o zmroku na skraju wioski spotka pątnika, który podaruje mu bardzo kosztowny kamień, dzięki któremu będzie bogaty do końca życia. Pielgrzym popatrzył do swojej torby i po chwili wyjął kamień i powiedział: "To pewnie ten, o którym śniłeś. Proszę, jest twój. Możesz go sobie zatrzymać. Znalazłem go wczoraj kiedy szedłem przez las". Wieśniak bardzo ucieszył się. Trzymając ten drogocenny kamień, który, jak się okazało, był diamentem, pobiegł szybko do swojego domu. Schował go w bezpiecznym miejscu. Położył się spać. Ale zasnąć już nie mógł. Myślał tylko o tym diamencie. Przewracał się z boku na bok i taki umęczony o brzasku dnia wziął ten drogi kamień i poszedł szukać pielgrzyma. Kiedy go odnalazł zaczął go usilnie prosić: "Daj mi to bogactwo, które pozwoliło ci oddać ten diament tak lekkim sercem!"
Pan Bóg stawia przed każdym człowiekiem pytanie: "Proś o to, co mam ci dać". Salomon poprosił Boga o mądrość. Podobno taka prośba jest najbardziej rzadkim przedmiotem ludzkich próśb - a przecież na jej brak słyszy się ustawiczne narzekanie. Tylko, jeżeli ja siebie z tego grona wyłączam - jest to niepokojący znak. No bo skoro wszyscy są tacy mądrzy i każdy wszystko wie - to dlaczego jest tak źle?
Dlatego, bo nie klękam przed Bogiem i nie proszę Go wiedząc kim jestem wobec Niego!
Panie Jezu Chryste, Ty jeden wiesz, Ty wszystko wiesz i Ty wiesz jak bardzo potrzebuję Twojej mądrości, abym w codzienności każdego dnia coraz głębiej dokopywał się do ukrytej perły, którą jest zbawienie świata.
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (Mdr 12,13.16-19):
Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie, Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz. Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 86,5-6.9-10.15-16a):
REFREN: Panie, Ty jesteś dobry i łaskawy
Tyś, Panie, dobry i łaskawy, *
pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją *
i zważ na głos mojej prośby.
Przyjdą wszystkie ludy przez Ciebie stworzone,
i Tobie, Panie, oddadzą pokłon, +
będą sławiły Twe imię. *
Bo Ty jesteś wielki i czynisz cuda:
tylko Ty jesteś Bogiem.
Ale Tyś, Panie, Bogiem łaski i miłosierdzia, *
do gniewu nieskory, łagodny i bardzo wierny.
Wejrzyj na mnie *
i zmiłuj się nade mną.
DRUGIE CZYTANIE (Rz 8,26-27):
Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą.
Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.
EWANGELIA (Mt 13,24-43):
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im: Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy: Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza. Inną przypowieść im powiedział: Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach. Powiedział im inną przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło. To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata. Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście! On odpowiedział: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!
KOMENTARZ
Po wysłuchaniu dzisiejszego Słowa Bożego wydaje się być oczywistym, że na świecie są ludzie dobrzy i są ludzie źli. Dokładnie jak w Jezusowej przypowieści - na polu równolegle obok siebie rośnie i pszenica, i chwast. Dlatego reakcja sług gospodarza zdziwionych skąd wziął się chwast, skoro posiane było tylko dobre nasienie, jest bardzo zrozumiała: "Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?" Ale gospodarz nie zgodził się. I powiedział dlaczego.
Na pewnej wyspie żyli ludzie bardzo spokojnie. Panowała wśród nich harmonia i prawdziwy pokój. Ale przyszedł czas, że na tym błogim miejscu wszystko się zmieniło. Pojawiły się kłopoty, niepokój i strach. Dobrzy ludzie bardzo byli tym zmartwieni i nie wiedzieli co robić. Obwiniali za ten stan rzeczy stosunkowo małą grupę osób, która była przyczyną wzrastającego niepokoju. Dlatego postanowili tych złych odizolować od siebie. Wyznaczyli dla nich specjalną część na wyspie - najbiedniejszą i najbardziej ponurą. Ogrodzili ją wysokim płotem. I zaczęła się segregacja, która w teorii wyglądała prosto. Każdy wiedział, albo myślał, że wie, kto jest złodziejem, wandalem, handlarzem narkotyków, zboczeńcem, mordercą niewinnych ludzi i tak dalej. Ale w praktyce okazało się, że to dzielenie na dobrych i złych jest bardzo skomplikowane. Ci, których próbowano umieścić za wysokim murem zaczęli się opierać. Bo kto by chciał nosić etykietką z napisem: "zły"? Czy być traktowanym jak trędowaty? Wiele rodzin przeżywało rozdarcie. Mimo że dzieci zostawały osierocone, przyjaciele rozdzieleni - akcja tropienia trwała nadal. I tak po jednej stronie muru byli źli ludzie, a po drugiej - tylko przyzwoici, uczciwi, szanowani, religijni, przestrzegający prawa.
Na tej wyspie żył również świątobliwy starzec, któremu na imię było Antoni. Przez wszystkich mieszkańców bardzo był szanowany i podziwiany. I oczywiście dobrzy ludzie byli przekonani, że zostanie z nimi. Ale zdziwili się i doznali szoku, kiedy zobaczyli, że on zamieszkał ze złymi.
- Antoni! - to nie jest w porządku, protestowali porządni. Dlaczego? - przecież ty najbardziej zasługujesz, aby być po naszej stronie ogrodzenia.
- Tak myślicie naprawdę? - odpowiedział Antoni. Wy uważacie się za niewinnych, prawych i czyniących pokój, a tych innych - za wcielone diabły. Oszukujecie samych siebie. Wasza niewinność jest tylko wyimaginowana. Kto może powiedzieć, że jest dobry albo zły? Kto z nas może powiedzieć, że nie ma w sobie zła albo, że nigdy nie uczynił nic złego? Przede wszystkim to, co potępiacie u innych jest w was. Przez odrzucenie waszych braci i sióstr mających też prawo do zbawienia, popełniliście wielki błąd. Ja pozostaję po tej stronie ogrodzenia, ponieważ ja także czyniłem zło. Ja także jestem grzesznikiem.
Kiedy wysłuchali jego argumentacji zdecydowali się już więcej nie robić żadnych podziałów i rozebrali wysoki płot.
Jak łatwo i jak chętnie przychodzi człowiekowi rozdzierać swoje szaty oburzając się grzechami innych. Przypowieść o pszenicy i kąkolu tak by się chciało inaczej zaaplikować. Załatwić doraźnie. Tymczasem Boży Siewca obsiewając glebę ludzkiego serca jak bardzo szanuje wolną wolę i daje człowiekowi czas. Z jak wielką cierpliwością znosi głupotę człowieka. Czy ja nigdy nie miałem pretensji do Pana Boga za to, że jest wieczny, że myśli kategoriami wiecznymi? Ależ tak. Bo ja nie mam cierpliwości ani do zła, które widzę tylko u innych, ani do ich przeróżnych słabości. Tak by się chciało ponakręcać Boże zegary według ludzkich zegarków szybko cykających. A gdzie jest Boże prawo do wolności, do mądrości, do dobroci, do wieczności? W moich zapiskach znalazłem tekst ks. Pasierba dotyczący właśnie braku ludzkiej cierpliwości: "My byśmy uporali się z wrogami Boga. My byśmy pozałatwiali wszystkich Malchusów. W stosunku do ludzi nasza niecierpliwość wyraża się przede wszystkim w nietolerancji i w braku wyrozumiałości - które to cnoty są mądrością błogosławioną. Jak często zdarza się nam mówić: 'Ja go znam na wylot'. 'Oni wszyscy tacy'. 'On się na pewno nie zmieni'. To są straszne zdania, ponieważ człowiekowi nie wolno tak mówić. Tu wyraźnie stajemy w roli wszechwiedzącego i wszechmogącego Boga. Bóg tak nie mówi o nikim. A my tak mówimy o wielu ludziach - jako sędziowie, jako ci którzy potępiają. Po tej stronie życia, przed żniwem nie wiemy, naprawdę nie wiemy kto jest dobry, a kto jest zły".
Nie ferowałbym takich sądów, gdybym zdał sobie sprawę z faktu, że to ja jestem grzesznikiem i przed Najświętszym Bogiem jestem absolutnym nędzarzem.
Klęczę wiec przed Tobą Panie i milczeć próbuję. Bo Twoje Słowo posiane na ludzkim sercu tylko w ciszy rośnie - jak ziarno głęboko ukryte w ziemi.
Proszę Cię Panie o łaskę przemiany serca, bo wtedy kąkol, który diabeł już zdążył nasiać, nie zdoła zagłuszyć Twojego siewu.
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (Iz 55,10-11):
Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 65,10-14):
REFREN: Na żyznej ziemi ziarno wyda plony
Nawiedziłeś i nawodniłeś ziemię, *
wzbogaciłeś ją obficie.
Strumień Boży wezbrany od wody; *
przygotowałeś im zboże.
I tak uprawiłeś ziemię:
nawodniłeś jej bruzdy, wyrównałeś jej skiby, *
spulchniłeś ją deszczami, pobłogosławiłeś płodom.
Rok uwieńczyłeś swymi dobrami, *
gdzie przejdziesz, wzbudzasz urodzaj.
Stepowe pastwiska są pełne rosy,
a wzgórza przepasane weselem, *
łąki się stroją trzodami,
doliny okrywają się zbożem, *
razem śpiewają i wznoszą okrzyki radości.
DRUGIE CZYTANIE (Rz 8,18-23):
Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując - odkupienia naszego ciała.
EWANGELIA (Mt 13,1-23):
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha! Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.
KOMENTARZ
Przypowieść o siejbie, którą Pan Jezus opowiedział dziś na nowo, jest tak prosta i tak pokorna, że nawet dziecko łatwo ją pojąć może a przecież mieści w sobie tyle niezgłębionej treści, iż nigdy nie dość, aby do końca ją wyczerpać.
Zasiewane ziarno Boży Syn przyrównuje do siebie samego. Z tego ziarna wyrasta i Prawda i Życie i Miłość i choć tylko czwarta część zasianego ziarna przyniesie obfity plon - to jednak każde posiane Słowo nie powraca bezowocnie, bowiem w swoim czasie - Bogu tylko wiadomym - dopełnia swego posłannictwa.
Boże życie dane człowiekowi poprzez sakrament chrztu jest uzależnione od ludzkiego przeżywania czasu i ludzkich decyzji. Owoc wydaje ziarno i tylko ziarno, ale jest ono uzależnione od gleby. A ziarno pada na różną glebę. Pan Jezus wymienia w swojej przypowieści rozmaite gleby. I ciekawa rzecz, że tak jak mówi się o plennej odmianie ziarna - tak samo mówi się o urodzajnej glebie. Mimo, że to wcale nie gleba daje ziarno, tylko ziarno daje ziarno. Ale bez gleby ziarno ziarna nie wyda.
Przenosząc ten obraz na poletko ludzkiego serca człowiek nie wie jak długo musi spoczywać Boże ziarno w tej czy w innej glebie, by móc wykiełkować, wypuścić korzenie i róść ku owocowaniu. Dlatego Jezusowe przesłanie daje nadzieje i zaufanie mojemu niedowierzaniu, które nie rozumie po co Pan Bóg rzuca ziarno tam, gdzie ptaki je wydziobią, ciernie zagłuszą albo sucha ziemia nie przyjmie. Ale to tylko moja małość lękająca się niepowodzeń i wyrzeczeń nie potrafi cierpliwie czekać nadejścia właściwego czasu, żeby ziarno zaczęło dawać ziarna. Ileż razy było mi już dane doświadczać u siebie i u innych jak nagle Słowo, dawno zasłyszane, rzucone jak ziarno na glebę przebiło zasuszoną ziemię ludzkiego serca, albo nazbyt namokniętą deszczami i zaczęło róść nawet pomimo zimna i niesprzyjającej aury.
Ja wiem, że jestem człowiekiem-ziemią, rozgrzebaną, rozoraną i swoją i cudzą aktywnością. Ja wiem, że jestem pokaleczony cierniami, że noszę winy swoje i cudze, które ciążą mi na plecach jak ciężkie kamienie. A wtedy trudno jest podnieść głowę i zobaczyć czy idę właściwą drogą. Brak orientacji wydaje się dziś być powszechnym zjawiskiem, jakimś znakiem czasu. Zły dobrał sobie wielu współpracowników, którzy bardzo efektownie obsiewają kąkolem wszystko co się da wmawiając przy tym, że nie ma żadnego Siewcy, a wszelkie słowa pochodzą tylko i wyłącznie od ludzi, że czas, w którym się mówiło o Bożych przykazaniach i o obowiązku pracy nad cierniami poranionego człowieczeństwa, dawno już minął, że jest to zjawisko przeszłości, które umarło albo jeżeli jeszcze gdzieniegdzie jest - niedługo i na pewno też umrze. I to bałamucenie bałamuci wielu. A tymczasem "Boże Słowo jest ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku; zdolne osądzać pragnienia i myśli serca."
Żeby zobrazować tę moc Bożego ziarna przypomnę postać św. Augustyna, który będąc nauczycielem retoryki w Mediolanie żył sobie całkowicie beztrosko oddając się wszelkim przyjemnościom i rozrywce. Otóż pewnego upalnego dnia leżąc w ogrodzie w cieniu figowego drzewa posłyszał głosy bawiących się dzieci, które wołały do siebie na przemian: "Bierz i czytaj!" Te dwa słowa tak mocno dotarły do jego świadomości, że wziął rulon Biblii i pierwsze na co natrafił - to był tekst listu do Rzymian: "Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła! Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom" (13, 12-14). I to był ten moment przełomu w życiu tego młodego pogańskiego retora. Odtąd stał się nowym człowiekiem, wielkim świętym, którego pisma do dziś nie przestają fascynować.
Panie Jezu Chryste, spraw, aby Twoja przypowieść o siejbie dotarła wreszcie do mnie z całą swoją mocą. Proszę, odmień glebę mojego serca, która niestety wciąż jest jałowa. Niech stanie się żyzną!
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (Za 9,9-10):
Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy. On zniszczy rydwany w Eframie i konie w Jeruzalem, łuk wojenny strzaska w kawałki, pokój ludom obwieści. Jego władztwo sięgać będzie od morza do morza, od brzegów Rzeki aż po krańce ziemi.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 145,1-2.8-11.13-14):
REFREN: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu
Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu, *
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Każdego dnia będę Ciebie błogosławił *
i na wieki wysławiał Twoje imię.
Pan jest łagodny i miłosierny, *
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich *
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.
Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła *
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa *
i niech głoszą Twoją potęgę.
Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach *
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają, *
i podnosi wszystkich zgnębionych.
DRUGIE CZYTANIE (Rz 8,9.11-13):
Wy nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha. Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - będziecie żyli.
EWANGELIA (Mt 11,25-30):
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.
KOMENTARZ
Minął miesiąc, któremu towarzyszyła każdego dnia litania do Najświętszego Serca Jezusowego wraz z prośbą: "Jezu cichy i pokornego serca uczyń serca nasze według Serca Twego". W dzisiejszej Liturgii odnajdujemy potwierdzenie tej prośby w słowach samego Jezusa: "Uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych". Od razu przypomina mi się komentarz św. Augustyna do tych słów: "Uczcie się ode mnie, nie stwarzania świata, ani stwarzania wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, ani też czynienia cudów na tym świecie. Ani wskrzeszania umarłych, ale uczcie się ode mnie, że jestem pokorny i łagodny sercem".
Jak nieprawdopodobnie uniżył się Bóg, wystarczy popatrzeć na przyjście Syna Bożego na tę naszą ziemię: grota betlejemska, zwykły żłób. Choć my wolimy unikać tej twardej rzeczywistości. W naszych szopkach, betlejkach tyle jest 'cudowności', że zapominamy o prawdziwym miejscu narodzin Jezusa, które przecież było miejscem dla zwierząt. Zaś kres kończący Jego ziemski pobyt znajduje się na Golgocie. Ukrzyżowanie było najgorszym rodzajem śmierci, przeznaczonym tylko dla złoczyńców, którzy do Rzymian nie należeli - a więc dla obcych. Pomiędzy tymi krańcami 33 lata przeżyte w kraju podbitym w niewolę. Jezus nie miał ani bogatej, ani znaczącej, ani inteligentnej rodziny. Miał właściwie wszystkie ziemskie upokorzenia. Jego uczniowie, poczciwi na pewno, ale jakże niepewni, wciąż chwiejni i słabi. W oczach świata była to gromadka analfabetów. Całe Jezusowe życie upływało w bezpośrednim i w śmiertelnym zagrożeniu. Głosząc Królestwo Boże był nieustannie śledzony i podsłuchiwany, tak, że każde Jego słowo zostało wykorzystane przeciwko Niemu. Uruchomiono, przecież na oczekiwanego od wieków Mesjasza, cały aparat totalitarnego państwa, które było wówczas państwem jedynym i nie mającym alternatywy. Religijni przedstawiciele Jego własnego Narodu, kapłani Jego własnego Ojca robili wszystko, aby Go zabić. Najpotężniejsze na świecie obce mocarstwo zapieczętowało Jego grób. Jezus umierał odarty z wszystkiego. Nawet nie miał całego ciała - bo było podarte biczami, podziurawione gwoździami. Nawet nie miał całego serca, bo zostało ono przebite. Umierał w ciemności i pustce, w odrzuceniu i w nędzy, śmiercią niewolnika i dlatego "Bóg dał mu wszystko" - jak napisał św. Paweł. Więc dał Mu także i nas. W dzisiejszej Ewangelii sam Jezus o tym mówi: "Wszystko przekazał Mi Ojciec mój".
I to On, nasz Pan, ze względu na nas doświadczając tego wszystkiego, wciąż chodzi naszymi drogami, aby być zawsze, w każdej sytuacji z człowiekiem. On widzi to nasze umęczenie, a może przede wszystkim nasze udręczenie własnym egoizmem. Wiem, jak bardzo potrzebuję Jezusowego ukojenia dla mojej duszy, bo znam, ze swojego doświadczenia również, co to znaczy, kiedy życie przygniata. Część tych człowieczych ciężarów wylicza Karl Rahner w książce Przez Syna do Ojca: ..."długie jednakowe godziny, monotonia obowiązków, praca, którą każdy uważa za zwykłą i naturalną, ciągłe i dokuczliwe trudy, za które nikt nie dziękuje, zużycie i nieuchronne ofiary starości, rozczarowania i porażki, nieporozumienia i niezrozumienia, niespełnione życzenia, ból drobnych upokorzeń, uparte obstawanie przy swoim ludzi starych w obronie przed młodymi i równie nieuchronna nielitościwość młodzieży wobec starości i nieporozumienia w bliskim współżyciu".
A moje obciążenie złem? Tu nie o poszczególne epizody chodzi, które są moimi grzechami, ale moje człowieczeństwo skażone grzechem pierworodnym. Św. Augustyn nazywa to skażenie egocentryzmem. Siedzi we mnie głęboko zakorzenione i to jest sedno grzechu. Tu dopiero zrozumiałe staje się diabelskie działanie. Chęć, by za wszelką cenę zrealizować siebie po swojemu - nawet, a może przede wszystkim, na przekór samemu Bogu.
Bardzo trafnie ujął to głębokie człowieka rozdarcie Wolfhart Pannenberg w swoim rozważaniu Kim jest człowiek: "Jakkolwiek najbardziej rozpowszechnionym przejawem grzechu jest pożądliwość, to jednak najgłębszym motywem pożądliwości jest miłość człowieka do samego siebie. Samolubstwo odwraca nas od zainteresowania się ludźmi ze względu na nich samych, ono też przeszkadza kochać Boga dla Niego samego".
Teraz dopiero nabiera sensu Jezusowe zalecenie, dlaczego mam Go naśladować. Bo to łagodność jest wychodzeniem z egocentryzmu do ludzi, do świata, w którym mogę zrealizować swoje człowieczeństwo. W tych właśnie rejonach, które wyznaczył mi Bóg. Pokora serca daje poznanie prawdy o sobie. Wtedy akceptuję siebie, mimo okaleczenia grzechem pierworodnym. Zgadzając się na mój człowieczy los moja nadzieja wzrasta w Bogu, który już tyle razy wyprowadzał mnie ze ślepych ulic, skomplikowanych zdarzeń.
Panie Jezu dziś słyszę Twoje słowa i bardzo pragnę iść za nimi: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię".
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (Dz 12,1-11):
W owych dnaich Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł, że to spodobało się Żydom, uwięził nadto Piotra. A były to dni Przaśników. Kiedy go pojmał, osadził w więzieniu i oddał pod straż czterech oddziałów, po czterech żołnierzy każdy, zamierzając po Święcie Paschy wydać go ludowi. Strzeżono więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga. W nocy, po której Herod miał go wydać, Piotr, skuty podwójnym łańcuchem, spał między dwoma żołnierzami, a strażnicy przed bramą strzegli więzienia. Wtem zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi. Trąceniem w bok obudził Piotra i powiedział: Wstań szybko! Równocześnie z rąk [Piotra] opadły kajdany. Przepasz się i włóż sandały! - powiedział mu anioł. A gdy to zrobił, rzekł do niego: Narzuć płaszcz i chodź za mną! Wyszedł więc i szedł za nim, ale nie wiedział, czy to, co czyni anioł, jest rzeczywistością; zdawało mu się, że to widzenie. Minęli pierwszą i drugą straż i doszli do żelaznej bramy, prowadzącej do miasta. Ta otwarła się sama przed nimi. Wyszli więc, przeszli jedną ulicę i natychmiast anioł odstąpił od niego. Wtedy Piotr przyszedł do siebie i rzekł: Teraz wiem na pewno, że Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda i z tego wszystkiego, czego oczekiwali Żydzi.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 34,2-9):
REFREN: Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił.
Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, *
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem, *
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.
Wysławiajcie razem ze mną Pana, *
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał *
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.
Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, *
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto biedak zawołał i Pan go usłyszał, *
i uwolnił od wszelkiego ucisku.
Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych, *
aby ich ocalić.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry, *
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.
DRUGIE CZYTANIE (2 Tm 4,6-9.17-18):
Najmilszy: Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.
EWANGELIA (Mt 16,13-19):
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
KOMENTARZ
W dzisiejszą uroczystość czcimy świętych Apostołów Piotra i Pawła, którzy obdarzeni różnymi darami są budowniczymi jednego Chrystusowego Kościoła. Kiedy wypowiadamy ich imiona - wypowiadamy je jednym tchem. Mówimy: Piotr i od razu dodajemy: Paweł. Dlaczego? Byli przecież tak różnymi od siebie ludźmi. Piotr zajmował się łowieniem ryb. Za namową swego brata Andrzeja poszedł spotkać Mesjasza. Usłyszał wtedy słowa: "Pójdź za Mną". I poszedł z miejsca, od razu.
Spotkanie zaś Pawła z Panem Jezusem było zupełnie inne. Był uczonym teologiem, pobierał nauki u mądrego rabina Gamaliela, gorliwy wyznawca judaizmu, zagorzały prześladowca chrześcijan aż do momentu kiedy usłyszał tajemne słowa u bram miasta zwanego Damaszkiem: "Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?"
Ale nie tylko łączy ich zmiana imion - Szymon stał się Piotrem, Szaweł - Pawłem. Jest jeszcze coś co bardzo ich połączyło - przeżycie własnej słabości.
Piotrowi potrzeba było długiego czasu, aby stał się zapowiedzianą przez Pana skałą. Z kolei Szaweł zaufał swojemu rozumowi, bo miał umysł głęboki i wnikliwy - a jednak zawiodła go jego własna inteligencja.. I tak obaj zrozumieli, Piotr i Paweł, że tylko na Bogu trzeba się oprzeć - nie na sobie. Dlatego są jak dwaj bracia syjamscy, jak dwa potężne filary, które potrafiły mocno i zdecydowanie dźwigać Jezusowy Kościół. Carlo Carretto w książce "Bóg, który nadchodzi" pisze, że "wiarygodność nie jest cechą ludzi, a jedynie Boga. Cechą ludzi jest słabość i - co najwyżej - wola czynienia dobra z pomocą łaski płynącej z niewidzialnych żył widzialnego Kościoła.
Maritain robi rozróżnienie pomiędzy osobami, z których składa się Kościół, tzw. "personel Kościoła", i zespołem ludzi zwanych Kościołem. Kościół bowiem, w odróżnieniu od wszystkich innych ludzkich wspólnot, "otrzymał od Boga osobowość nadnaturalną, świętą, niepokalaną, czystą, doskonałą, nieomylną, umiłowaną jako Oblubienica Chrystusa i godną tego, abym ja Ją umiłował jak najlepszą matkę".
To jest właśnie tajemnica Chrystusowego Kościoła, że ma moc dawania świętości, choć składa się z samych grzeszników, z ludzi słabych. Czyż nie czuję na sobie dotyku nieustannej pokusy, która próbuje doprowadzić do utraty wiary? Ileż może zrodzić się pokus, aby być w Kościele urządzonym na sposób tego świata, który chce jedynie imponować swoją mocą i potęgą? A to znaczy, że należy odsunąć i wyeliminować wszystkich, którzy są słabi i nieudolni i którzy już się skompromitowali. To jest pokusa: zorganizować i urządzić wszystko rozsądnie. A tu - jak napisał ks. Pasierb - "ukrzyżowany jako przestępca Założyciel i pierwszy papież, który wyparł się pod przysięgą, że nie ma z Nim nic wspólnego".
Jakie to szczęście dla mnie człowieka słabego, że Pan Jezus wciąż mnie zaprasza na swoją Eucharystię, bo On jeden wie jak bardzo potrzebuję wciąż umacniać się Jego Słowem i Jego Ciałem.
Panie Jezu, daj mi tę łaskę zrozumienia, abym widział gdzie jest siła i gdzie jest słabość Kościoła. Abym zrozumiał słowa św. Pawła : "Ilekroć niedomagam - tylekroć jestem mocny".
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (Jr 20,10-13):
Słyszałem oszczerstwo wielu: Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego! Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy swą pomstę na nim! Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą. Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego, patrzysz na nerki i serce, dozwól, bym zobaczył Twoją pomstę nad nimi. Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę. Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 69,8-10.14.17.33-35):
REFREN: W dobroci Twojej wysłuchaj mnie, Panie
Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie, *
hańba twarz mi okrywa.
Dla braci moich stałem się obcym *
i cudzoziemcem dla synów mej matki.
Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera *
i spadły na mnie obelgi złorzeczących Tobie.
Lecz ja, o Panie, modlę się do Ciebie *
w czas łaski, o Boże.
Wysłuchaj mnie, Panie, bo łaskawa jest Twoja miłość, *
spojrzyj na mnie w ogromie swego miłosierdzia.
Patrzcie i cieszcie się, ubodzy, *
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych *
i swoimi więźniami nie gardzi.
Niech Go chwalą niebiosa i ziemia, *
morza i wszystko, co w nich żyje.
DRUGIE CZYTANIE (Rz 5,12-15):
Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli... Bo i przed Prawem grzech był na świecie, grzechu się jednak nie poczytuje, gdy nie ma Prawa. A przecież śmierć rozpanoszyła się od Adama do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie zgrzeszyli przestępstwem na wzór Adama. On to jest typem Tego, który miał przyjść. Ale nie tak samo ma się rzecz z przestępstwem jak z darem łaski. Jeżeli bowiem przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, łaskawie udzielony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa.
EWANGELIA (Mt 10,26-33):
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.
KOMENTARZ
Św. Augustyn w burzliwych latach swojego życia był zafascynowany, żyjącym w tym samym czasie, Mariuszem Wiktorynem, intelektualistą i zagorzałym przeciwnikiem Jezusowej nauki. W swojej walce wynajdując wciąż nowe argumenty przeciwko chrześcijaństwu tym samym poznawał coraz lepiej Chrystusa. I zdarzyło się, że dzięki Bożemu oświeceniu, nagle doznał olśnienia i uwierzył rozpoznając w Jezusie Boga. Zapragnął zostać Jego uczniem. Przygotowujący go kapłan chciał udzielić mu chrztu jedynie w gronie jego przyjaciół, bardzo dyskretnie, aby nie stwarzać trudnej dla niego sytuacji, jako niedawnego jeszcze znanego wroga wiary. Ale Mariusz Wiktorym stanowczo odpowiedział: "Tak długo broniłem publicznie nieprawdy, teraz chcę publicznie wyznać prawdę. Tyle ludzi słyszało moje bluźnierstwa, teraz chcę publicznie wyznać, że się myliłem. Nie wstydzę się tego, że uwierzyłem w Chrystusa, do mojego Zbawiciela chcę przyznać się publicznie". To świadectwo musiało mocno wpłynąć na Augustyna i na pewno pomogło w jego drodze do nawrócenia, bo oto zobaczył swojego idola, który nie wstydzi się publicznie przyznać do swojej pomyłki i gotów jest całym swoim życiem naprawiać głoszone wcześniej błędy.
Jezusowe słowa, które dziś słyszę: "Do każdego, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie" - czy docierają dziś do mnie mocniej niż wtedy kiedy żyłem w Polsce? Bo tu i teraz żyję w krainie właściwie już pogańskiej. Na pewno dużo jest przykładów naszej żywej wiary przywiezionej z ojczystej ziemi - bo nie wyobrażamy sobie przyjmować Ciała Pańskiego nie idąc wcześniej do sakramentu pojednania, bo nie czujemy się dobrze kiedy w miejscu naszego zamieszkania nie ma na ścianie krzyża czy obrazu Matki Bożej, a wśród naszych książek brakuje tej najważniejszej, którą jest Pismo św.
Ale niestety jest też bardzo wiele naszego anty-świadectwa. Moje codzienne życie jak często jest zaprzeczeniem autentycznego chrześcijaństwa. Muszę zapytać swojego sumienia czy pierwsze przykazanie jest we mnie rzeczywiście pierwszym i najważniejszym przykazaniem? I to drugie, które jest nieodłączne od pierwszego? Ileż ja mam telefonów, od naszych Rodaków, którzy nagle potrzebują polskiego księdza do wypisania zaświadczenia, że są katolikami akcentując przy tym z naciskiem dopowiedzenie - jak najbardziej od dziada, pradziada! Tylko żyjąc w tym mieście rok, albo i dłużej nie ukrywają zdziwienia - to już są cztery Msze św. po polsku? A gdzie? No tak, my księżulku pracujemy w niedzielę.
Tak miałoby się ochotę zacytować szyderczy list, który ktoś był łaskaw wysłać do redakcji katolickiej gazety: "Szanowny Panie! W tym roku przeprowadziłem godne uwagi doświadczenie: Na wiosnę w każdą niedzielę siałem i sadziłem (rozumie się: zamiast iść do kościoła), w lecie w każdą niedzielę pracowałem w polu, a jesienią - znowu w niedzielę - zbierałem owoce. Moje plony są znacznie większe niż sąsiadów, którzy żadnej niedzieli nie opuścili kościoła. Co Pan na to powie?"
Redakcja oczywiście opublikowała powyższy list z odpowiedzią ujętą jednym zdaniem: "Pan Bóg reguluje swoje rachunki nie zawsze w porze jesiennej!" Żyjąc wśród obcych jest czymś naturalnym bardziej lgnąć do swoich pobratymców, a ja tak często słyszę: "Szukam pracy, szukam mieszkania - tylko broń Boże nie u Polaków!"
W przedsiębiorstwie pojawił się nowy pracownik. Był już w wielu biurach, zawsze zbywany albo źle informowany. W końcu znalazł kogoś, kto go cierpliwie wysłuchał, potem doradził i po dostarczeniu potrzebnych informacji życzył miłej pracy. Gdy tylko odszedł od razu inne panie pracujące w tym samym pokoju zaczęły nadawać swoje komentarze: "Co ty wyrabiasz? Poświęciłaś mu tyle czasu i co masz z tego? Przecież on będzie teraz zarabiał więcej od nas. Niech sam sobie radzi." Zbesztana przez moment popatrzyła na swoje koleżanki a potem zajęła się spokojnie swoją pracą. W pokoju zrobiło cicho, bo zwykła ludzka życzliwość okazana drugiemu człowiekowi stała się świadectwem, które nie będzie jej zapomniane. I stała się również szansę do refleksji dla owych koleżanek, które weszły na niewłaściwą drogę. Przyznawanie się do Pana Jezusa przed ludźmi nie zawsze jest proste i łatwe. Ale kiedy się spojrzy na niezliczone rzesze męczenników, które przeszły i przechodzą przez tę ziemię - wtedy łatwiej jest wyjść z takiego ciągłego marazmu, w którym widzi się tylko grzechy w Kościele, a nie widzi się w tym samym Kościele owej nieskończonej przestrzeni Boga. Bo to Boża siła i Boża moc sprawia, że człowiek przestaje bać się tych, którzy potrafią tylko zabić ciało, ale duszy - już nie są w stanie. "Każdy i każda w nas ma w swoim życiu jakieś Westerplatte, - mówił na tym polskim Westerplatte Ojciec św. Jan Paweł II w 1987 roku - może mniej sławne, mniej historyczne, powiedzmy, na mniejszą skalę zewnętrzną, ale czasem może na większą jeszcze skalę wewnętrzną - i tego swojego Westerplatte nie można oddać!"
Obym więc nie poddał się, kiedy nałóg zaczyna otaczać mnie coraz bardziej, czy kiedy kryzys dopadł mojej przysięgi małżeńskiej albo pokusa łasi się proponując łatwe i nieuczciwe bogacenie się.
Wierzę w Twoją moc Panie i proszę, abyś zaradził niedowiarstwu memu.
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (Wj 19,1-6a):
W trzecim miesiącu od wyjścia Izraelitów z Egiptu; w tym dniu przybyli oni na pustynię Synaj. Wyruszyli z Refidim, a po przybyciu na pustynię Synaj rozbili obóz na pustyni. Izrael obozował tam naprzeciw góry. Mojżesz wstąpił wtedy do Boga, a Pan zawołał na niego z góry i powiedział: Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz Izraelitom: Wyście widzieli, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie. Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 100,1-5):
REFREN: My ludem Pana i jego owcami
Wykrzykujcie na cześć Pana wszystkie ziemie, *
służcie Panu z weselem
Stawajcie przed obliczem Pana *
z okrzykami radości.
Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, *
On sam nas stworzył.
Jesteśmy Jego własnością, *
Jego ludem, owcami Jego pastwiska.
Chwalcie i błogosławcie Jego imię. *
Albowiem Pan jest dobry,
Jego łaska trwa na wieki, *
a Jego wierność przez pokolenia.
DRUGIE CZYTANIE (Rz 5,6-11):
Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni. Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej, będąc już pojednani, dostąpimy zbawienia przez Jego życie. I nie tylko to - ale i chlubić się możemy w Bogu przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego teraz uzyskaliśmy pojednanie.
EWANGELIA (Mt 9,36-10,8):
Jezus widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!
KOMENTARZ
Dzisiejsze Boże Słowo pokazuje jak Pan Bóg powoli i stopniowo realizuje objawianie samego siebie. Dokonawszy dzieła stworzenia obdarzył mężczyznę i kobietę wolnym wyborem. Niestety, człowiek jednak źle wybrał zbałamucony przez złego. Ale na szczęście wszechmocny Bóg jest przede wszystkim Bogiem nieskończonego miłosierdzia. Dlatego cały Stary Testament jest nieustannym czasem przygotowywania nieszczęśliwej ludzkości do ponownej i to o wiele intymniejszej bliskości Boga z człowiekiem. Ta Boża inicjatywa naprawienia złamanej przez człowieka relacji rzeczywiście idzie daleko dalej niż samo dzieło stworzenia. Kościół każdego roku w liturgii Wielkiej Soboty wyśpiewuje to nieprawdopodobne Orędzie: "O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!" Grzech Adama został zgładzony śmiercią samego Bożego Syna. Ale zanim doszło do owej nocy pojednania nieba z ziemią poprzedziły ją długie dzieje wybranego narodu poprzez który Pan Bóg stopniowo objawiał samego siebie. Izrael, naród wybrany miał słuchać Bożego głosu i strzec Bożego przymierza. Ten wybrany lud składał się z 12-tu pokoleń. A kiedy wreszcie nadeszła pełnia czasów Boży Syn ustanawia nowy lud Boży. Jest nim Kościół. W tym Kościele wybiera Apostołów w tej samej liczbie ile było pokoleń Starego przymierza. I daje im zadanie głoszenia Dobrej Nowiny aż po krańce ziemi. Tak nastał oczekiwany czas nowej rzeczywistości, w której wznosi się, nie dla wszystkich jeszcze widoczna, nieogarniona budowla, bowiem Boże życie w niej tętni. W tę dzisiejszą niedzielę wsłuchując się w tekst Bożego Słowa staję wobec tajemnicy zaproszenia jakie Bóg kieruje do człowieka, aby razem trudzić się nad wzrostem tej Bożej budowli, którą Pan Jezus zwykł porównywać do ziarna zasiewanego na glebie ludzkiego serca. Jest to jedyne zajęcie, które nie człowiek wybiera. To nie Apostołowie zgłaszali się do Chrystusa - ale to On, Jezus, przechodząc odrywał ich od codziennych zajęć mówiąc tylko trzy słowa: "Pójdź za Mną". Pan Jezus dokonując wyboru 12 Apostołów dał im po prostu siebie. Napełnił ich Duchem prawdy, aby byli w stanie bezbłędnie odczytywać i u siebie i u innych tajemnicę Bożych zamysłów. Oczywiście - mogli odmówić, mogli z Nim pozostać i mogli Go też zdradzić, bo człowiek wciąż jest wolny. Tu znowu ocieram się o tajemnicę zupełnie niezrozumiałą dla człowieka - jak dalece Pan Bóg szanuje ludzką wolność.
O. Rene Voillaume podczas rekolekcji głoszonych w Watykanie zastanawiał się nad fenomenem powołania. Powiedział, że każde powołanie rozpoczyna się właściwie od zdziwienia. I rzeczywiście Apostołowie nie różnili się zasadniczo od innych rybaków, rolników czy celników. Wyczuwali jedynie, że oto stoją wobec tajemnicy, której nie można zmieścić w ludzkich kategoriach. Jeżeli będę pytał, jeśli otoczenie będzie pytać: dlaczego ten jest księdzem a nie tamten - odpowiedzi nie będzie. Powołany zaś ma zostawić wszystko i to od razu, natychmiast i ma iść za Chrystusem. Jeżeli będzie próbował realizować zaproszenie połowicznie - zaprzepaści otrzymany dar. Owszem, może głosić Ewangelię, ale słuchający wyczują, że brakuje w niej wyrazistości. Na Bożej niwie falsyfikat nie ma szans. Ten kto idzie za głosem powołania zdecydowanie i całkowicie, pomimo swojej niemocy, swoich słabości, różnych przywar i wad - widzi dalej, widzi obecnego Boga i widzi Jego rozprzestrzeniającą się wciąż moc.
Młody mnich przyszedł do starego mnicha, aby się dowiedzieć, dlaczego wielu przychodzi do klasztoru, a tylko niewielu pozostaje. Doświadczony zakonnik tak mu odpowiedział:
- "Bo widzisz - popatrz na psa, jak zobaczy zająca będzie go gonił, ujadł i głośno szczekał. Wtedy inne psy słysząc ujadanie doskakują i też biegną w tym samym kierunku. Ale tylko ten pies, który zobaczył zająca trzyma na nim wzrok i nie traci go z oczu. Te zaś, które się dołączały, ale nie miały kontaktu wzrokowego z zającem, po pewnym czasie odpadają z różnych powodów - jedne ze zmęczenia, inne nagle znalazły coś nowego, co przyciągnęło ich uwagę. A tylko ten jeden pies będzie biegł do końca i chwyci zająca.
I widzisz młody przyjacielu, tak samo jest i u nas, zakonników. Tylko ten, który utkwił oczy na osobie Jezusa Chrystusa, dotrze do celu".
Św. Paweł napisał po prostu: "Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus".
Warto jeszcze podkreślić, że Pan Jezus uzależnia liczbę i jakość powołań od modlitwy całego Kościoła: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo". Ks. Jan Twardowski komentując te słowa zauważył był, że "chociaż wciąż za mało na całym świecie ludzi świętych, dzieją się ciągle nieoczekiwane cuda łaski Bożej. Jeszcze kilka lat temu jeden z moich kolegów tłumaczył i zapisywał na papierze, ilu potrzeba księży, zakonnic - żeby zawalił się ustrój oparty na ateizmie. Wypisywał ogromne liczby. Tymczasem ustrój sam się zawalił. Bo żniwo jest zawsze wielkie, choć robotników mało. Jeżeli liczymy tylko na siebie - jesteśmy stale zmartwieni. Liczmy na Pana Boga".
ks. Marian Łękawa SAC
+
PIERWSZE CZYTANIE (Oz 6,3-6):
Dołóżmy starań, aby poznać Pana; Jego przyjście jest pewne jak świt poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię. Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą Judo? Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem ich przez proroków, słowami ust mych zabijałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń.
PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 50,1.8.12-15):
REFREN: Boże zbawienie ukażę uczciwym
Przemówił Pan, Bóg nad bogami, *
i wezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca.
"Nie oskarżam cię za twe ofiary, *
bo twoje całopalenia zawsze są przede Mną.
Gdybym był głodny, nie mówiłbym ci o tym, *
bo do Mnie świat należy i wszystko, co go napełnia.
Czy będę jadł mięso cielców *
albo pił krew kozłów?
Bogu składaj ofiarę dziękczynną, *
spełnij swoje śluby wobec Najwyższego.
wzywaj Mnie w dniu utrapienia, *
uwolnię ciebie, a ty Mnie uwielbisz".
DRUGIE CZYTANIE (Rz 4,18-25):
Abraham wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo. I nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe - miał już prawie sto lat - i że obumarłe jest łono Sary. I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał. Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość. A to, że poczytano mu, zostało napisane nie ze względu na niego samego, ale i ze względu na nas , jako że będzie poczytane i nam, którzy wierzymy w Tego, co wskrzesił z martwych Jezusa, Pana naszego. On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia.
EWANGELIA (Mt 9,9-13):
Jezus wychodząc z Kafarnaum ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
KOMENTARZ
Pan Bóg powołuje każdego człowieka do życia - jedynego i niepowtarzalnego. I ten człowiek w Bożym planie dochodzi do pełni swego człowieczeństwa - jeżeli właściwie odczytuje, w miarę przeżywanych lat, swoją własną drogę, daną tylko jemu przez samego Stwórcę. Dla mnie człowieka wierzącego jest to takie proste i oczywiste - a jednak w przełożeniu na konkretne zdarzenia mojego codziennego życia - jakie to jest trudne.