Czy wiem o jakim odpoczynku
mówi dziś do mnie Jezus,
który jest moim pasterzem?


XVI NIEDZIELA ZWYKŁA, ROK B
(Jr 23,1-6; Ps 23,1-6; Ef 2,13-18; Mk 6,30-34)

+

PIERWSZE CZYTANIE (Jr 23,1-6):
Pan mówi: Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce mojego pastwiska. Dlatego to mówi Pan, Bóg Izraela, o pasterzach, którzy mają paść mój naród: Wy rozproszyliście moją trzodę, rozpędziliście i nie zatroszczyliście się o nią; oto Ja się zatroszczę o nieprawość waszych uczynków - wyrocznia Pana. Ja sam zbiorę resztę swego stada ze wszystkich krajów, do których je wypędziłem. Sprowadzę je na ich pastwisko, by miały coraz liczniejsze potomstwo. Ustanowię zaś nad nimi pasterzy, by je paśli; i nie będą się już więcej lękać ani trwożyć, ani trzeba będzie szukać którejkolwiek - wyrocznia Pana. Oto nadejdą dni - wyrocznia Pana - kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi. W jego dniach Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. To zaś będzie imię, którym go będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością.

PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 23,1-6):
REFREN: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

Pan jest moim pasterzem,*
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć*
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody gdzie mogę odpocząć,*
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach*
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,*
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska*
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz*
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,*
a kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną*
przez wszystkie dni mego życia
zamieszkam w domu Pana*
o najdłuższe czasy.

DRUGIE CZYTANIE (Ef 2,13-18):
Teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca.

EWANGELIA (Mk 6,30-34):
Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.

KOMENTARZ

Piękną scenę słuchaczom Bożego Słowa pokazuje dziś św. Marek: Pan Jesus razem z apostołami, którzy opowiadają o swoich misjonarskich dokonaniach. Tak bywa w rodzinach zgromadzonych wokół stołu. Wszyscy dzielą się swoimi przeżyciami. Mąż słucha żony, żona słucha męża, dzieci mówią o swoich przeżyciach. Niestety dziś w wielu domach brak już jest tej komunikacji, która wynika przede wszystkim z niezrozumienia z samego siebie. I dzisiejszy styl życia nie ułatwia powrotu do prawdziwego życia. Często zauważam odwiedzając Rodaków czy tubylców, że najważniejszym meblem nie jest już stół gromadzący domowników, ale telewizor czy komputer. To one królują przykuwając swoją uwagą wszystkich. W ogóle dzisiejszy świat lansuje zupełnie przeciwne ludzkiej naturze sposoby wypoczynku. Jest okres urlopów. Jak one wyglądają? Człowiek rzeczywiście coraz bardziej boi się ciszy, spokoju, którą ofiaruje przyroda. Boi się tej konfrontacji, bo jest nieszczery i zakłamany w obliczu przyrody. Dlatego chętnie spędza wakacje na zatłoczonych plażach, gdzie właściwie już tej przyrody nie doświadcza. Hałas, gwar ze snobistycznych miejsc stał się ideałem urlopu, wypoczynku. A tymczasem piękno przyrody tak bardzo potrzebne jest człowiekowi, aby od czasu do czasu ukryć się od zgiełku, od codziennego kołowrotu. Wystarczy popatrzeć na Biblię. Jakby tak wyprowadzić z Pisma św. człowieka i jego kontemplację przyrody - pozostało by bardzo mało. Bo Bóg i Jego zamysł włożony jest w obrazy związane ze światem widzialnym. Tam człowiek uczy się docierać do Prawdy. Pan Jezus często odwoływał się do przyrody w swoich przypowieściach, przysłowiach. Przyroda jest właściwym środowiskiem dla człowieka, bo człowiek jest częścią tej przyrody. Jestem w nią wpisany. Trzeba rozpoznać to nasze związanie. Mamy swój czas fizycznego kwitnięcia i czas fizycznej dojrzałości. Mamy też czas, kiedy ta fizyczność zaczyna w nas się męczyć. Jest w nas wiosna, lato. Jest i jesień. To jest prawo przyrody, które wpisał Bóg w nią i pośrednio w nas. I odpoczynek to nie jest dodatek do naszego życia, ale jest równie ważne jak praca, jak modlitwa. I jeżeli ktoś latami nie ma czasu na odpoczynek - to oddala się od prawdziwego życia. Żyje wtedy w takich ćwierć stanach, że ani naprawdę nie pracuje, ani naprawdę nie odpoczywa. I dzisiaj jest to bardzo częste zjawisko. Wystarczy popatrzeć jak wygląda dzień roboczy i dzień świąteczny. Życie człowieka nie ma tego tonusu, pełnego diapazonu - tylko odbywa się w jakieś szarzyźnie, w spłaszczeniu. Nasze formy zajęć, pracy i wypoczynku muszą tworzyć harmonię z otaczającą przyrodą. Z biegiem lat trzeba spokojnie i mądrze patrzeć na swoje przechodzenie w kierunku zachodniej strony góry życia. Ile potrzeba cierpliwości widząc, że już się nie jest zdolnym do takich zrywów, jak za młodu, kiedy potrafiło się zarwać kilka nocy, aby dokończyć jakąś pracę. Może trzeba mądrzej i oszczędniej oddychać, żeby iść do końca i w sposób nie zgorzkniały, ale po prostu tak jak przyroda ze swoim przechodzeniem kolejnych pór roku. Żeby obserwować to w spokoju. Jesień bezwątpienia jest najpiękniejszą porą, najbardziej barwną. Dzisiejszy świat rzeczywiście popadł w jakąś histerię związaną z kultem młodości. Dlatego unika mówienia o dojrzałości a wręcz boi się terminu "starość", o której tak pięknie pisał błogosławiony papież Jan XXIII w swoim dzienniku duszy. To przecież sam Bóg umieścił człowieka w ogrodzie. Od tego ogrodu zaczyna się też historia zbawienia. I tak jak Bóg umieścił człowieka w ogrodzie, tak samo Bóg umieścił ogród w człowieku. Ten ogród kwitnie, owocuje. Powiedział ktoś, że krajobraz jest stanem ducha, że pejzaże to są stany naszej duszy. Ale i odwrotnie: nasz stan duszy zależy od krajobrazu. W wakacje jak dobrze jest wspiąć się na górę i stamtąd zobaczyć prawdziwe proporcje tych maleńkich domów, te samochody wyglądające jak zabawki, całą tą krzątaninę wielkich miast. Albo z samolotu popatrzeć na ziemię. Chodzi o zatrzymanie się, o refleksję, aby zapytać siebie czy rzeczywiście "Pan jest moim pasterzem i nie brak mi niczego"? Dlatego życzę Tobie, który będziesz czytał te słowa, abyś znalazł takie miejsca, których piękno leczy, skłania do zadumy, onieśmiela majestatem górskiego pejzażu czy potęgą oceanu. Jakie to jest ważne w tym dzisiejszym świecie, gdzie góruje tupet, pewność siebie, bo człowiek już uwierzył, że sam jest w stanie zrobić wszystko, nawet w próbówce ludzkie życie a jednak tak naprawdę wciąż jest nieszczęśliwy, agresywny - bo zagubił prawdę o sobie. Nie wie kim jest naprawdę. Odpoczynek, taki, który proponuje Pan Jezus jest szansą odkrycia prawdy o sobie: "Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco". Te słowa skierowane są do wszystkich, do każdego. A pustynia naprawdę nie jest daleko. Można ją znaleźć bardzo blisko siebie.


ks. Marian Łękawa SAC



Chodzi o to aby usłyszeć głos Boga.
A bóg mówi: "przeprawmy się
na drugi brzeg".


XII NIEDZIELA ZWYKŁA, ROK B
(Hi 38,1.8-11; Ps 107,23-26.28-31; 2Kor 5,14-17; Mk 4,35-41)

+

PIERWSZE CZYTANIE (Hi 38,1.8-11):
I z wichru Pan odpowiedział Hiobowi te słowa: Kto bramą zamknął morze, gdy wyszło z łona wzburzone, gdym chmury mu dał za ubranie, za pieluszki ciemność pierwotną? Złamałem jego wielkość mym prawem, wprawiłem wrzeciądze i bramę. I rzekłem: Aż dotąd, nie dalej! Tu zapora dla twoich nadętych fal.

PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 107,23-26.28-31):
REFREN: Chwalmy na wieki miłosierdzie Pana.

Ci, którzy statkami ruszyli na morze,*
by handlować na wodach ogromnych,
widzieli dzieła Pana*
i Jego cuda wśród głębin.

Rzekł i zerwał się wicher*
burzliwe piętrząc fale.
Wznosili się pod niebo, zapadali w otchłań,*
ich dusza truchlała w nieszczęściu.

Wołali w niedoli do Pana,*
a On ich uwolnił od trwogi.
Zamienił burzę na powiew łagodny,*
umilkły morskie fale.

Radowali się w ciszy, która nastała,*
przywiódł ich do upragnionej przystani.
Niechaj dziękują Panu za Jego miłosierdzie,*
za Jego cuda wobec synów ludzkich.

DRUGIE CZYTANIE (2Kor 5,14-17):
Miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł /Chrystus/ po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał. Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe.

EWANGELIA (Mk 4,35-41):
Gdy zapadł wieczór owego dnia, Jezus rzekł do swoich uczniów: Przeprawmy się na drugą stronę. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary? Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?

KOMENTARZ

Dzisiejsze Boże Słowo nie jest łatwe do przyjęcia, bo pokazuje jak bardzo drogi Boga są odmienne od ludzkich. Pan Jezus nauczał wielkie rzesze. Na pewno, gdy wieczór zapadał, był już zmęczony. Według ludzkiego spojrzenia mógł po nocnym odpoczynku kontynuować następnego dnia nauczanie o Bożym Królestwie, skoro tylu było chętnych, aby Go słuchać? A tymczasem Pan Jezus każe apostołom przeprawić się na drugi brzeg. Właśnie, dlaczego? Czyż nie przewidział, że gwałtowny wicher nadchodzi? Że sztorm będzie zatapiał łódź? Może - dlatego kazał tym zawodowym rybakom pewnym swojego zawodu wypłynąć? Chrystus widział całe to zdarzenie inaczej. On, który mocą Bożą wyrzucał złe duchy, czynił wielkie cuda obudzony przez przerażonych uczniów wstał i jednym słowem uciszył rozszalały żywioł. Nastała głęboka cisza. Wydarzenia, które dla ludzi wydają się być groźne - dla Boga wcale nie są groźne. Proszę zauważyć, kiedy Jezus widział grozę sytuacji - gdy nadszedł czas Ogrójca. Wtedy Jezus modlił się, czuwał i apostołów do modlitwy i czuwania przynaglał, bo zbliżała się godzina walki z całym piekłem. Pamiętam, jak ojciec Jacek Salij podczas rekolekcji dla kapłanów wysunął taką refleksję, że gdyby modlili się wtedy z Jezusem, nie pouciekaliby w godzinie próby. Boimy się różnych sytuacji a często nie widzimy prawdziwego niebezpieczeństwa, w które sami wchodzimy i nieraz latami tkwimy w mocy złego. Często na pogrzebach można usłyszeć jak córki i synowie współczują swojej zmarłej mamie, że miała takie ciężkie życie, że tyle cierpiała, że biedna już umarła. Nie wiedzą, że ona za nich się modliła w trudzie, w znoju, aby wybłagać dla nich nawrócenie. To ona żyje w Bogu. Umarłymi tak naprawdę to są ci, którzy nie potrafią odczytać swojej sytuacji czy zdarzenia, w jakich postawił ich Bóg. I to nad nimi rzeczywiście trzeba płakać. Zauważmy jak Jezus patrzy inaczej. Kiedy choroba się przyplącze, czy inna niedogodność nas w życiu spotka - jak my się modlimy, aby Bóg zdjął to brzemię z naszych ramion i natychmiast oddalił. Gdyby Bóg realizował te wszystkie nasze prośby, nasze zachcianki - bylibyśmy na szerokiej, wygodnej drodze, która niestety, prowadzi według Jezusowego nauczania prosto na wiekuiste zatracenie. Pan Jezus mówi do zdziwionych apostołów: "Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?" Takie pytanie Boga często się pojawia: Jak wy to robicie, że nie wierzycie Bogu? Sprawia to nasza pycha, która twierdzi, że wie lepiej. Nie tylko pobożni Żydzi, którzy naprawdę oczekiwali na Mesjasza - tylko, że według swojego wyobrażenia. My także postępujemy podobnie. Ma być tak jak ja zaplanowałem. I dziś istnieje wiele pokus, które nas utwierdzają, że wszystko można mieć pod kontrolą począwszy od prognozy pogody aż do wytworzenia życia według komputerowego zaprogramowania.

Apostołowie nie mieli odwagi zapytać Pana Jezusa, który był na tej samej łodzi - kim On właściwie jest. Mówili o tym tylko pomiędzy sobą. Bo paraliżował ich lęk, strach. I tak następuje oddalanie się od Bożego patrzenia na tę naszą rzeczywistość. Owszem lubimy żywo dyskutować o Bogu, o Kościele, wymądrzać się na temat księży, ale wziąć Biblię i razem wspólnie ją czytać - to już jest związane z lękiem. Ks. Pawlukiewicz w jednym ze swoich kazań zapytał, po czym można poznać dobrą religijną książkę - właśnie po tym, że ludzie boją się ją czytać. Ile godzin poświęcamy na plotki, a ile na rozmowę na przykład z księdzem o Biblii?

Pan Jezus robi użytek z tego naszego lęku, z naszego niezadowolenia. Właściwie to dobrze, że w moim życiu nie układa się tak jak ja zaplanowałem. Bo wtedy tęsknię i mogę doświadczam tej prawdy, którą wyraził św. Augustyn: Niespokojne jest moje serce dopóki nie spocznie w Bogu. Ten niedosyt człowieczego serca, jeżeli nie będę w sobie zagłuszał, otworzy mnie na Boga. Bo tylko On może mnie naprawdę ożywić. Tylko muszę zgodzić się pozostawić swoje plany i z Jezusem przeprawić się na drugi brzeg. Na pewno to nie jest łatwe, ale to jest konieczne, aby się przestać bać i lękać różnych burz - skoro Chrystus jest ze mną.


ks. Marian Łękawa SAC



Boże, choć cię nie pojmuję,
jednak nad wszystko miłuję;
nad wszystko co jest stworzone,
boś Ty dobro nieskończone


UROCZYSTOŚĆ TRÓJCY ŚWIĘTEJ
NIEDZIELA PO ZESŁANIU DUCHA ŚWIĘTEGO, ROK B
(Pwt 4,32-34.39-40; Ps 33,4-6.9.18-20.22; Rz 8,14-17; Mt 28,16-20)

+

PIERWSZE CZYTANIE (Pwt 4,32-34.39-40):
Mojżesz tak powiedział do ludu: Zapytaj dawnych czasów, które były przed tobą, od dnia, gdy Bóg stworzył na ziemi człowieka, [zapytaj] od jednego krańca niebios do drugiego, czy nastąpiło tak wielkie wydarzenie jak to lub czy słyszano od czymś podobnym? Czy słyszał jakiś naród głos Boży z ognia, jak ty słyszałeś, i pozostał żywy? Czy usiłował Bóg przyjść i wybrać sobie jeden naród spośród innych narodów przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, dziełami przerażającymi, jak to wszystko, co tobie uczynił Pan, Bóg twój, w Egipcie na twoich oczach? Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego. Strzeż Jego praw i nakazów, które ja dziś polecam tobie pełnić; by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie; byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci Pan, Bóg twój.

PSALM RESPONSORYJNY: (Ps 33,4-6.9.18-20.22):
REFREN: Szczęśliwy naród wybrany przez Pana.

Słowo Pana jest prawe,*
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość,*
ziemia jest pełna Jego łaski.

Przez słowo Pana powstały niebiosa,*
wszystkie gwiazdy przez tchnienie ust Jego.
Bo przemówił i wszystko się stało,*
sam rozkazał i zaczęło istnieć.

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych,*
na tych, którzy czekają na Jego łaskę,
aby ocalił ich życie od śmierci*
i żywił ich w czasie głodu.

Dusza nasza oczekuje Pana,*
On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska,*
według nadziei, którą pokładamy w Tobie.

DRUGIE CZYTANIE (Rz 8,14-17):
Wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze! Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.

EWANGELIA (Mt 28,16-20):
Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

KOMENTARZ

Pan Jezus przez trzy lata przygotowywał swoich uczniów, aby mogli uwierzyć w Tajemnicę Boga Trójjedynego. Doświadczenie nad Jordanem było dla nich pierwszą lekcją zetknięcia się z tą Prawdą, bowiem słyszą głos Boga, który mówi do ich Mistrza: "Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie". Ten dialog odbywa się w przestrzeni rozpostartych skrzydeł gołębicy symbolizującej Ducha Świętego. A potem Chrystus powielokroć powtarza, że "Ja i Ojciec jedno jesteśmy", że "kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca" i wręcz prosi "wierzcie mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie". W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus odchodząc do Ojca daje jakby ostatnią lekcję: "idźcie... nauczajcie... i udzielajcie chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świetego". I ten chrzest jest swego rodzaju pieczęcią, która wskazuje do kogo człowiek należy i jest zaproszeniem skierowanym do człowieka, aby mógł upodobnić się do natury Trójcy Świętej. Bóg swoją miłość okazuje nie tylko przez danie nam swojego Syna, który uwolnił nas z mocy zła, ale również przez obdarowanie ludzkiego serca swoim Duchem, abyśmy mogli uczestniczyć w prawdziwym Bożym życiu. Człowiek może nie tylko odkrywać i rozpoznawać Boga już tu po tej stronie życia, ale także może już tu na tej ziemi trwać w rzeczywistości samego Boga.

Aby przybliżyć tę najważniejszą prawdę posłużę się obrazem wziętym z życia, który, oby pomogł, odkryć głębiej Boga dar i zafascynować się tą nieprawdopodobną rzeczywistością, w której jestem. Na przykład jedziemy pociągiem - czy nie zauważyłeś takiej oto sceny: młode małżeństwo ze swoim kilkuletnim dzieckiem siedzi naprzeciw. Żona przytulona do swojego męża. Dziecko widząc głowę swojej mamy w ramionach swojego ojca mówi, że ono też tak chce. Rodzice biorą je na kolana i tak razem przytuleni mówią do siebie serdecznie i czule. I ten obraz żony i matki wpatrującej się z wielką serdecznością w swojego męża, który kocha jej dziecko i oczy mężczyzny pełne zachwytu nad miłością jego żony do jego dziecka i radość ślicznej twarzyczki dziecka patrzącego na zakochanych swoich rodziców - czyż nie są jakimś odbiciem relacji Boskich Osób w łonie Trójcy Świętej? Bóg Ojciec kochający Syna miłością Ducha - to jest właściwie cała Ewangelia, nasza Dobra Nowina. W tej rzeczywistości wciąż uczestniczymy również teraz sprawując Najświętszą Eucharystię, czyli dziękczynienie. Miłość trzech Osób Boskich uświadamia mi jak łatwo jest pomylić ludzką miłość z egoizmem. A taki dwuosobowy egoizm jest dziś bardzo powszechny. Żeby nie ulec takiemu błędnemu mniemaniu trzeba po prostu uświadomić sobie, że prawdziwa, czysta miłość zaczyna się dopiero od liczby trzech. Ten przykład z pociągu pokazuje - kiedy tych troje ludzi zbliżyło się - wtedy ożyli. Dlatego Trójca Święta jest źródłem życia. Ojciec, Syn i Duch Święty są jednym Bogiem, bo są nieprawdopodobnie złączeni. Obraz dwojga dojrzałych ludzi pochylonych z całym oddaniem nad swoim maleństwem, któremu gotowi są oddać całkowicie siebie samych, swoją krew, swoje dobro, swoje życie stwarza dla ich dziecka normalne warunki życia - tak, że ono jest w stanie obudzić się pewnego dnia do miłości, która je stworzyła. Bo można mieszkać pod jednym dachem i być od siebie bardzo daleko i to oddalenie powoduje, że coraz mniej jest już życia w ludzkim sercu. Wtedy lęk zaczyna coraz bardziej przybliżać się - lęk samotności. Wśród naszych rodaków według socjologicznych badań aż 42% boi się samotności. A ludzie zamknięci w obrębie swego egoizmu mają kłopoty z życiem. Tacy ludzie właściwie już nie żyją życiem prawdziwym, tylko pobudzają się przeróżnymi bodźcami, których świat wiele ma w zanadrzu. Ale na szczęście Pan Bóg nigdy nie rezygnuje z człowieka. Wciąż poprzez kolejne doświadczenia demaskuje powód coraz bardziej powiększającego się lęku. Jest to pycha człowieka. To jest największy nasz problem, że jesteśmy pyszni. Sami planujemy sobie jak ma wyglądać nasze życie. W ogóle nie bierzemy pod uwagę Pana Boga, który zaplanował już naszą drogę życia. Gdybyśmy zechcieli pokontemplować Boga w Trójcy Jedynego - byłoby by nam dane doświadczyć, zasmakować jedności, która jest pełnią miłości, pełnią życia. Dopóki wciąż będziemy koncentrować się wokół naszego "ja" - nawet na modlitwie, na adoracji wciąż tylko ekspediowanie moich próśb, moich roszczeń, moich pretensji dopóty uniemożliwiamy dostępu Bogu, aby mógł działać w nas. Trzeba tylko popatrzeć na Pana Boga. Spojrzeć w górę - skąd przychodzi Boża moc. Wtedy dopiero zobaczę jak te moje problemy i pseudo problemy zaczną znikać. Zobaczę Boże piękno, Bożą symfonię, w której również jest dla mnie miejsce.

Jeżeli nie ma we mnie radości życia - to znaczy, że jestem chory. Mimo, że sobie wciąż dogadzam a nie zaznaję smaku. Pozwólmy, aby Jezus nas uzdrowił. On nam pokazuje nasze zranienia i On daje swoje lekarstwo. Zapamiętajmy z dzisiejszej Ewangelii Jego Słowa: "Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi". A to znaczy, że Pan Bóg ma jedynie moc: "Jam zwyciężył świat"! Więc przyjmij Jezusowy scenariusz - a będziesz ocalony.


ks. Marian Łękawa SAC